Słowa Franciszka podczas modlitwy o ustanie pandemii
„Gdy zapadł wieczór” (Mk 4,35). Tak zaczyna się usłyszana przez nas Ewangelia. Od tygodni wydaje się, iż zapadł wieczór. Na naszych placach, ulicach i miastach zebrały się gęste ciemności; ogarnęły nasze życie, wypełniając wszystko ogłuszającą ciszą i posępną pustką, która paraliżuje wszystko na swej drodze. Czuje się je w powietrzu, dostrzega w gestach, mówią o tym spojrzenia. Przestraszyliśmy się i zagubiliśmy. Podobnie jak uczniów z Ewangelii ogarnęła nas niespodziewana i gwałtowna burza. Uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy w tej samej łodzi, wszyscy słabi i zdezorientowani, ale jednocześnie ważni, wszyscy wezwani do wiosłowania razem, wszyscy potrzebujący, by pocieszać się nawzajem. Na tej łodzi... jesteśmy wszyscy. Tak jak ci uczniowie, którzy mówią jednym głosem i wołają w udręce: „giniemy” (w. 38), tak i my zdaliśmy sobie sprawę, że nie możemy iść naprzód każdy na własną rękę, ale jedynie razem.

Łatwo odnaleźć się w tym opowiadaniu. To, co trudno zrozumieć, to postawa Jezusa. Podczas gdy uczniowie są naturalnie zaniepokojeni i zrozpaczeni, On przebywa na rufie, w tej części łodzi, która idzie na dno jako pierwsza. I co czyni? Mimo rozgardiaszu śpi spokojnie, ufając Ojcu – to jedyny raz w Ewangelii, gdy widzimy Jezusa śpiącego. Kiedy następnie został zbudzony, uciszywszy wiatr i wody, zwraca się do uczniów z tonem wyrzutu: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” (w. 40).

Postarajmy się to zrozumieć. Na czym polega brak wiary uczniów w odróżnieniu od ufności Jezusa? Oni nie przestali w Niego wierzyć, istotnie, wzywają Go. Ale zobaczmy, jak Go wzywają: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” (w. 38). Nie obchodzi Cię to: myślą, że Jezus się nimi nie interesuje, że się o nich nie troszczy. Wśród nas, w naszych rodzinach, jedną z rzeczy, która boli najbardziej, jest to, kiedy słyszymy: „Czy tobie na mnie nie zależy?”. To zdanie boli i rozpętuje burze w sercach. Musiało też wstrząsnąć Jezusem. Bo nikomu nie zależy na nas bardziej niż Jemu. Istotnie, kiedy został wezwany, natychmiast ocalił swoich załamanych uczniów.

Burza odsłania naszą bezradność i odkrywa te fałszywe i niepotrzebne pewniki, z jakimi zbudowaliśmy nasze programy działania, nasze plany, nasze nawyki i priorytety. Pokazuje nam, jak uśpiliśmy i porzuciliśmy to, co karmi, podtrzymuje i daje siłę naszemu życiu i naszej wspólnocie. Burza odsłania wszystkie postanowienia, by „zapakować” i zapomnieć o tym, co karmiło dusze naszych narodów; wszystkie te próby znieczulenia pozornie „zbawczymi” nawykami, niezdolnymi do odwoływania się do naszych korzeni i przywoływania pamięci naszych starszych, pozbawiając nas tym samym odporności niezbędnej do stawienia czoła przeciwnościom losu.

Wraz z burzą opadła maska tych stereotypów, za pomocą których ukrywaliśmy nasze „ego”, stale się martwiąc o własny obraz. Po raz kolejny odkryto tę (błogosławioną) wspólną przynależność, od której nie możemy uciec: przynależność jako braci.

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”. Panie, dziś wieczorem Twoje Słowo uderza i dotyka nas wszystkich. W tym naszym świecie, który kochasz bardziej niż my, ruszyliśmy naprzód na pełnych obrotach, czując się silnymi i zdolnymi do wszystkiego. Chciwi zysku, daliśmy się pochłonąć rzeczom i oszołomić pośpiechem. Nie zatrzymaliśmy się wobec Twoich wezwań, nie obudziliśmy się w obliczu wojen i planetarnych niesprawiedliwości, nie słuchaliśmy wołania ubogich i naszej poważnie chorej planety. Nadal byliśmy niewzruszeni, myśląc, że zawsze będziemy zdrowi w chorym świecie. Teraz, gdy jesteśmy na wzburzonym morzu, błagamy Cię: „Zbudź się, Panie!”.

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” Panie, kierujesz do nas apel, apel o wiarę. Nie polega ona na tym, żeby być przekonanym, że istniejesz, ale na tym, by przyjść do Ciebie i zaufać Tobie. W tym Wielkim Poście rozbrzmiewa Twój naglący apel: „Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem” (Jl 2,12). Wzywasz nas, byśmy wykorzystali ten czas próby jako czas wyboru. Nie jest to czas Twojego sądu, ale naszego osądzenia: czas wyboru tego, co się liczy, a co przemija, oddzielenia tego, co konieczne, od tego, co nim nie jest. Jest to czas przestawienia kursu życia ku Tobie, Panie, i ku innym. I możemy spojrzeć na wielu przykładnych towarzyszy drogi, którzy w obliczu strachu zareagowali, oddając swoje życie. To sprawcza moc Ducha wylana i ukształtowana w odważnych i wielkodusznych aktach poświęcenia się. Jest to życie Ducha zdolne do wyzwolenia, docenienia i ukazania, że nasze życie jest utkane i podtrzymywane przez zwykłych ludzi – zwykle zapomnianych – którzy nie pojawiają się w nagłówkach gazet i magazynów ani na wielkich wybiegach ostatniego spektaklu, ale bez wątpienia zapisują dziś decydujące wydarzenia naszej historii: lekarze, pielęgniarze i pielęgniarki, pracownicy supermarketów, sprzątaczki, opiekunki, przewoźnicy, stróżowie porządku, wolontariusze, księża, zakonnice i bardzo wielu innych, którzy zrozumieli, że nikt nie zbawia się sam. W obliczu cierpienia, gdzie miarą jest prawdziwy rozwój naszych narodów, odkrywamy i doświadczamy Modlitwy Arcykapłańskiej Jezusa: „aby wszyscy stanowili jedno” (J 17,21). Ileż osób codziennie wykazuje się cierpliwością i wlewa nadzieję, starając się nie siać paniki, lecz współodpowiedzialność. Iluż ojców, matek, dziadków i babć, nauczycieli ukazuje naszym dzieciom, za pomocą małych, codziennych gestów, jak stawić czoło kryzysowi i przejść przez niego, dostosowując nawyki, wznosząc oczy i rozbudzając modlitwę. Ileż osób się modli, ofiarowuje i wstawia się dla dobra wszystkich. Modlitwa i cicha posługa: to nasza zwycięska broń.

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”. Początkiem wiary jest świadomość, że potrzebujemy zbawienia. Nie jesteśmy samowystarczalni, sami toniemy; potrzebujemy Pana jak starożytni żeglarze gwiazd. Zaprośmy Jezusa do łodzi naszego życia. Przekażmy Mu nasze lęki, aby On je pokonał. Podobnie jak uczniowie doświadczymy, że z Nim na pokładzie nie dojdzie do katastrofy. Bo Boża moc polega na skierowaniu ku dobru wszystkiego, co się nam przytrafia, także rzeczy złych. Wnosi On w nasze burze pokój ducha, bo z Bogiem życie nigdy nie umiera.

Pan rzuca nam wyzwanie i w czasie burzy zaprasza nas do rozbudzenia i uaktywnienia solidarności i nadziei zdolnych nadać trwałość, wsparcie i znaczenie tym godzinom, w których wszystko wydaje się tonąć. Pan budzi się, aby rozbudzić i ożywić naszą wiarę paschalną. Mamy kotwicę: w Jego krzyżu zostaliśmy zbawieni. Mamy ster: w Jego krzyżu zostaliśmy odkupieni. Mamy nadzieję: w Jego krzyżu zostaliśmy uzdrowieni i ogarnięci, aby nic i nikt nas nie oddzielił od Jego odkupieńczej miłości. Pośród izolacji, w której cierpimy z powodu braku uczuć i spotkań, doświadczając braku wielu rzeczy, po raz kolejny posłuchajmy wieści, która nas zbawia: On zmartwychwstał i żyje obok nas. Pan nas wzywa ze swego krzyża do odkrycia na nowo życia, które nas czeka, do spojrzenia na tych, którzy nas potrzebują, aby umocnić, rozpoznać i pobudzić łaskę, która jest w nas. Nie gaśmy knotka o nikłym płomieniu (por. Iz 42,3), który nigdy nie słabnie, i pozwólmy, aby na nowo rozpalił nadzieję.

Przyjąć Jego krzyż – znaczy odnaleźć odwagę, by wziąć w ramiona wszystkie przeciwności obecnego czasu, porzucając na chwilę naszą tęsknotę za wszechmocą i posiadaniem, by uczynić miejsce dla twórczości, którą może wzbudzić jedynie Duch. Oznacza odnaleźć odwagę do otwarcia przestrzeni, gdzie wszyscy mogą się poczuć powołani i zezwolić na nowe formy gościnności, braterstwa i solidarności. W Jego krzyżu zostaliśmy zbawieni, aby przyjąć nadzieję i pozwolić, aby to ona umocniła i wspierała wszystkie środki i możliwe drogi, które mogą nam pomóc strzec siebie oraz strzec innych. Przyjąć Pana, aby przyjąć nadzieję. Oto moc wiary, która wyzwala ze strachu i daje nadzieję.

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”. Drodzy bracia i siostry, z tego miejsca, które opowiada o skalistej wierze Piotra, chciałbym dziś wieczorem powierzyć was wszystkich Panu za wstawiennictwem Matki Bożej, Uzdrowienia Jego ludu, Gwiazdy wzburzonego morza. Z tej kolumnady, która obejmuje Rzym i świat, niech zstąpi na was, jak pocieszający uścisk, błogosławieństwo Boże. Panie, pobłogosław świat, daj zdrowie ciałom i pocieszenie sercom. Wzywasz nas, byśmy się nie lękali. Ale nasza wiara jest słaba i boimy się. Ale Ty, Panie, nie zostawiaj nas na łasce burzy. Powtórz raz jeszcze: „Wy się nie bójcie!” (Mt 28,5). A my, razem z Piotrem, „wszystkie troski przerzucamy na Ciebie, gdyż Tobie zależy na nas” (por. 1 P 5,7).
Przesłane 29 Marzec 2020 przez Administrator
Przewodniczący KEP: Być może z tego nieszczęścia wyniknie jakieś dobro
Chciałbym serdecznie podziękować wszystkim wiernym świeckim za ich dyscyplinę, kapłanom za niedzielną posługę oraz służbom medycznym za ich służbę życiu – powiedział Przewodniczący Episkopatu abp Stanisław Gądecki. Wyraził nadzieję, że z obecnej sytuacji pandemii wyniknie dobro szukania Słowa Bożego.

Abp Gądecki podziękował serdecznie wszystkim wiernym świeckim za ich dyscyplinę. „Ta dyspensa, która została udzielona, sprawiła, że możemy partycypować we Mszy Świętej transmitowanej poprzez media. Jednocześnie doświadczamy też z pewnością dyskomfortu, który płynie i z niemożności nieraz kontaktowania się ze swoją rodziną, ze swoimi wnukami, ale także z niemożności pójścia na Mszę Świętą do kościoła, co było naszym normalnym zwyczajem” – powiedział Przewodniczący Episkopatu.

Wobec rodzących się lęków, wskazał na słowa Ojca Świętego Franciszka o komunii obecnej w Kościele. „Myślę, że utrapienia i lęk czy bojaźń, które się zrodziły, to wszystko trzeba pokonać tym, o czym mówił dziś Papież Franciszek, a mianowicie komunią – przekonaniem o tym, że jakkolwiek jesteśmy w rozproszeniu, to jednak nie jesteśmy poza Ciałem Kościoła, poza tym Ciałem Mistycznym, które buduje się niezależnie od tego, w jakim miejscu się znajdujemy” – podkreślił.

Przewodniczący Episkopatu podziękował kapłanom, którzy posługiwali podczas Mszy Świętej w niedzielę 15 marca. Zauważył, że mógł to być przygnębiający czas z powodu ilości osób uczestniczących w Eucharystii. „Łatwiej jest kapłanowi odprawiać Mszę Świętą, gdy widzi przed sobą tłum. Trudniej jest, gdy ludzi nie ma” – powiedział.

„Dziękuję za spowiedź, za sakramenty, które dziś były przekazywane” – dodał. Wyraził też nadzieję, że najbliższy czas będzie czasem specjalnych inicjatyw, jak transmisje Mszy Świętych z parafii on-line. Zaproponował, by w przyszłości wszystkie parafie mogły transmitować Msze Święte, co wzmocniłoby jedność z tymi, którzy są chorzy i nie mogą przyjść do kościoła. „Być może z nieszczęścia, które nas spotkało, wyniknie jakieś dobro, może to wszystko sprowokuje w ludziach szukanie Słowa Bożego. Być może sytuacja takiego ograniczenia, które zostało narzucone, da efekt, który będzie błogosławiony” – zaznaczył Przewodniczący Episkopatu.

Specjalne podziękowania skierował do wszystkich lekarzy, personelu medycznego i tych ludzi, którzy narażają się na niebezpieczeństwo ze względu na epidemię. „Pracują i rozumieją, jaki jest cel ich służby medycznej, która jest służbą życiu” – podkreślił abp Gądecki.

W związku z obowiązującym stanem zagrożenia epidemicznego w Polsce organy państwowe wprowadziły ograniczenie zgromadzeń – w tym Mszy Świętych i nabożeństw – do 50 osób. Ze względu na to oraz w trosce o bezpieczeństwo wiernych Rada Stała Episkopatu wprowadziła specjalne zasady mające obowiązywać do 29 marca w czasie sprawowania liturgii w kościołach. W niedzielę 15 marca wierni w poszczególnych parafiach skorzystali z dyspensy od uczestnictwa w niedzielnej Mszy Świętej i przeżywali ją za pośrednictwem transmisji w środkach społecznego przekazu, do czego zachęcał Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki oraz biskupi diecezjalni.

BP KEP

Przesłane 22 Marzec 2020 przez Administrator
Zarządzenie Biskupa Łomżyńskiego
Zarządzenie Biskupa Łomżyńskiego

ZARZĄDZENIE BISKUPA ŁOMŻYŃSKIEGO PO WPROWADZENIU STANU ZAGROŻENIA EPIDEMICZNEGO

Z powodu wprowadzenia w Polsce stanu zagrożenia epidemicznego i ze względu na obowiązujące wraz z nim przepisy prawa państwowego jesteśmy w tym wyjątkowym czasie zobligowani do dostosowania naszego życia religijnego do zaleceń władz świeckich. Wprowadzone regulacje prawne mają na celu powstrzymanie rozprzestrzeniania się wirusa poprzez ograniczenie kontaktów między obywatelami.

Nawiązując do mojego listu pasterskiego z dnia 13 marca br., udzielonej już dyspensy od obowiązku uczestnictwa w niedzielnej Mszy św. oraz zachęty do osobistych i rodzinnych form życia duchowego, niniejszym wprowadzam w życie następujące postanowienia:

1. Zawieszam wspólnie celebrowane nabożeństwa (Gorzkie Żale, Drogi Krzyżowe, Godzinki, Różaniec, Koronka do Miłosierdzia Bożego i inne), a uwzględniając ich bogactwo duchowe, zachęcam do indywidualnego i rodzinnego ich odprawiania.

2. Zawieszam spotkania formacyjne, katechezy (np. spotkania dla narzeczonych), wszelkie formy rekolekcji, pielgrzymki oraz wszelkie inne zgromadzenia o charakterze formacyjnym lub pozaliturgicznym.

3. We wszystkich Mszach św. (niedzielnych, obrzędowych i w dni powszednie) wraz z duchowieństwem parafialnym, posługującymi w liturgii i uczestnikami może brać udział maksymalnie 50 osób. W wypadku pogrzebu należy ograniczyć liczbę uczestników do najbliższej rodziny (maksymalnie 50 osób). Według uznania Proboszcza zezwalam na zwiększenie liczby Mszy św. w niedziele. Informację o dodatkowych godzinach celebracji należy podać w ogłoszeniach parafialnych, gablotach i na drzwiach kościoła, w mediach społecznościowych oraz na stronie internetowej parafii. Polecam, aby liturgia była sprawowana bez zbędnego przedłużania.

4. Jeśli w parafii jest prowadzona w ciągu dnia adoracja Najświętszego Sakramentu, obowiązkiem proboszcza jest zorganizowanie jej w taki sposób, aby jednocześnie w kościele nie przebywało więcej niż dopuszczalna przez prawo państwowe liczba osób (maksymalnie 50).

5. Udział wiernych w Mszach św. w kaplicach prywatnych, półpublicznych i publicznych mieszczących się w domach zakonnych, wspólnot kościelnych etc. oraz w zakładach opieki, opiekuńczo-leczniczych, szpitalach etc. zostaje ograniczony wyłącznie do mieszkańców lub pracowników. Zabraniam udziału w tych celebracjach członkom służby liturgicznej oraz jakichkolwiek innych osób nie będących mieszkańcami, pracownikami lub podopiecznymi placówek. W wypadku gdyby liczba osób uprawnionych do udziału we Mszy św. lub nabożeństwie wynikającym z konstytucji zakonnych była większa niż dopuszczona prawem liczba 50 osób, zarządzam, aby zorganizować taką liczbę celebracji, by zachowane zostały przepisy prawa państwowego.

6. Zachęcam, aby w trakcie adoracji Najświętszego Sakramentu kapłani sprawowali sakrament pokuty i zobowiązuję proboszczów do przestrzegania norm dotyczących liczby zgromadzonych w kościele osób. Jeżeli przemawiają za tym okoliczności funkcjonowania parafii, polecam zorganizowanie odpowiednich służb parafialnych odpowiadających za zachowanie norm prawnych dotyczących liczby wiernych zgromadzonych w kościele. Takim służbom należy zapewnić odpowiednie środki ochronne.

7. Zalecam, aby osoby konsekrowane i duchowni (w kościołach lub kaplicach domowych, bez udziału wiernych świeckich) oraz świeccy (we własnych domach), zgodnie z komunikatem Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski z dnia 13.03.2020 r., każdego dnia, o godzinie 20.30, odmawiali Różaniec w intencji osób chorych oraz tych, którzy się nimi opiekują, jak również służb medycznych i sanitarnych, a także o pokój serc i łaskę nawrócenia.

8. Przypominam, że Msze św. transmitowane przez środki masowego przekazu oraz inne modlitwy dają możliwość duchowego przeżywania tajemnic wiary, które w tych nadzwyczajnych okolicznościach mogą być nieocenione dla dobra duszy i społeczeństwa. Jednocześnie formy te wymagają zachowania odpowiedniego sposobu uczestnictwa. Wyrażam wdzięczność mediom ogólnopolskim, diecezjalnym oraz parafialnym za to, że stwarzają szeroką ofertę duchowego przeżycia poprzez transmisje telewizyjne, radiowe oraz internetowe.

9.Przypominam wszystkim, których obowiązuje wprowadzenie w życie powyższego zarządzenia, że, uwzględniając powagę sytuacji oraz naszą odpowiedzialność za wiernych, zgodnie z kan. 273 i 274 par. 2, osoby te powinny zrealizować wprowadzone zarządzenia bezwarunkowo, ze świadomością konsekwencji wynikających z prawa świeckiego i kościelnego.

10.Zarządzenie powyższe obowiązuje od chwili ogłoszenia do odwołania. Zobowiązuję do śledzenia stron internetowych oraz profili w mediach społecznościowych Diecezji Łomżyńskiej, gdzie na bieżąco będą publikowane wszelkie aktualizacje.

Czcigodni Bracia i Siostry, drodzy Kapłani, Osoby życia konsekrowanego, umiłowani Diecezjanie! Jeszcze raz zwracam się do Was z prośbą o modlitwę i wzajemne wsparcie w tym szczególnym czasie. Proszę także o wierne wypełnianie zaleceń władz cywilnych i kościelnych. Pozostańmy w domach, by w ten sposób przyczynić się do ograniczenia rozprzestrzeniania się wirusa. W naszych czasach nie spotkaliśmy się z tak trudnym doświadczeniem. Podejmowane decyzje przez władze cywilne mogą wzbudzać w nas lęk, niepewność czy zniechęcenie. Wynikają one jednak z ogromnej troski o nasze zdrowie i życie. Całą tę sytuację, wszystkich odpowiedzialnych i zaangażowanych w niesienie pomocy, nasze rodziny, chorych i cierpiących, powierzmy Bożej Opatrzności.


Łomża, dnia 14 marca 2020 r.

N. 233/B/2020

+ Janusz Stepnowski
Biskup Łomżyński

Ks. Artur Szurawski
Kanclerz Kurii
Przesłane 15 Marzec 2020 przez Administrator
DEKRET w sprawie dyspensy od obowiązku niedzielnego uczestnictwa we Mszy św. do dnia 29 marca br.
W odpowiedzi na zachętę zawartą w zarządzeniu Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski z dnia 12 marca br., mając na uwadze zagrożenie zdrowia oraz życia – niniejszym zgodnie z kan. 87 § 1, 1245 i kan. 1248 § 2 Kodeksu Prawa Kanonicznego, udzielam dyspensy od obowiązku niedzielnego uczestnictwa we Mszy Świętej do dnia 29 marca br. następującym wiernym Diecezji Łomżyńskiej a także innym osobom przebywającym w tych dniach na terenie Diecezji:
a) osobom w podeszłym wieku,
b) osobom z objawami infekcji (np. kaszel, katar, podwyższona temperatura, itp.),
c) dzieciom i młodzieży szkolnej oraz dorosłym, którzy sprawują nad nimi bezpośrednią opiekę,
d) osobom, które czują obawę przed zarażeniem.,

Zgodnie z w/w zarządzeniem Rady Stałej KEP zachęcam aby osoby, które skorzystały z dyspensy „trwały na osobistej i rodzinnej modlitwie (…) jak też do duchowej łączności ze wspólnotą Kościoła przez transmisje radiowe, telewizyjne lub internetowe”.

Szczególnym wyrazem łączności ze wspólnotą Kościoła Łomżyńskiego niech będzie udział we wspólnej modlitwie za pośrednictwem Diecezjalnego Radia Nadzieja, które w tych dniach będzie realizowało transmisje Mszy św., nabożeństw wielkopostnych, rekolekcji z poszczególnych kościołów naszej Diecezji.

Polecam aby treść niniejszej dyspensy wraz z informacjami o transmisjach radiowych podać do wiadomości wiernych ogłaszając w kościołach parafialnych w najbliższą niedzielę jak też umieszczając w gablotach na stronach internetowych parafii oraz mediach społecznościowych.

Całej wspólnocie Diecezji Łomżyńskiej z serca błogosławię.

Łomża, dnia 12 marca 2020 r.
N.224/B/2020
+ Janusz Stepnowski
Biskup Łomżyński

ks. Artur Szurawski
Kanclerz Kurii
Przesłane 12 Marzec 2020 przez Administrator
Synod Biskupów w październiku 2022 roku
Sekretarz Generalny Synodu Biskupów, kard. Lorenzo Baldisseri poinformował, że Papież Franciszek zapowiedział zwołanie XVI Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów na październik 2022 roku. Odbędzie się on pod hasłem: „W stronę Kościoła synodalnego: komunia, uczestnictwo oraz misja”.

Instytucja synodu została ustanowiona przez św. Pawła VI w 1965 roku. Dla Papieża Franciszka stanowi on jedno z najcenniejszych dziedzictw Soboru Watykańskiego II. Uruchamia w Kościele „dynamizm słuchania”, który wychodząc od ludu Bożego przechodzi przez pasterzy i znajduje swój punkt kulminacyjny w Biskupie Rzymu. Synodalność jest istotnym wymiarem Kościoła, wyraża się we „wspólnym wędrowaniu” po ścieżkach historii, prowadzącym do spotkania z Chrystusem. Pozwala doświadczyć „pojednanej różnorodności” oraz uniwersalizmu Kościoła.

Krzysztof Ołdakowski SJ – Watykan
Przesłane 07 Marzec 2020 przez Administrator
Papież w Bari: bądźmy gościnni, nie obawiajmy się brata w potrzebie
Morze Śródziemne jest strategicznym regionem, którego równowaga odbija się także na innych częściach świata. Stąd, jako chrześcijanie, musimy być niestrudzonymi budowniczymi pokoju. Papież Franciszek mówił o tym w Bari na zakończenie spotkania „Morze Śródziemne, granicą pokoju”, w którym uczestniczyli biskupi z 20 krajów. Ojciec Święty podkreślił, że „retoryka starcia cywilizacji służy jedynie usprawiedliwieniu przemocy i podsycaniu nienawiści”. Wezwał też do otwartości na migrantów i ich pełnej godności integracji. Nie da się tego zrobić wznosząc mury czy rozbudzając strach.

Papieskie przemówienie stanowiło swoiste podsumowanie pięciodniowych obrad, w centrum których stała kwestia pokoju, migracji oraz przyszłości Kościoła i społeczeństw w regionie śródziemnomorskim. Ojciec Święty wskazał, że Bari można nazwać stolicą jedności, jedności Kościoła. Przypominał, że w tym mieście przed dwoma laty odbyło się, pierwsze od wielkiej schizmy, spotkanie przedstawicieli Kościołów chrześcijańskich – prawosławnych i katolickich. Teraz po raz pierwszy spotkali się razem biskupi wszystkich Kościołów leżących nad Morzem Śródziemnym.

Franciszek wskazał, że w Bari został zainicjowany proces słuchania i wzajemnej konfrontacji, który może przyczynić się do budowania pokoju w tym kluczowym regionie świata. Przypomniał, że nad Morzem Śródziemnym ukształtowała się nasza cywilizacja, jako wynik spotkania różnych narodów, co stanowi zobowiązanie dla dzisiejszych społeczeństw do budowania większej bliskości. Papież wskazał, że znaczenie tego regionu z biegiem wieków nie zmalało, ale wprost przeciwnie w czasach globalizacji nabrało jeszcze większego znaczenia. „Region śródziemnomorski to skrzyżowanie ważnych interesów i wydarzeń z punktu widzenia społecznego, politycznego, religijnego i gospodarczego. Morze Śródziemne pozostaje obszarem strategicznym, którego równowaga wywiera swój wpływ także na inne części świata” – wskazał.

Franciszek podkreślił, że przekazywanie wiary musi wykorzystywać dziedzictwo, które przechowuje region Morza Śródziemnego. „Głoszenie Ewangelii nie może być oddzielone od zaangażowania na rzecz dobra wspólnego” – mówił Franciszek zachęcając do bycia niestrudzonymi budowniczymi pokoju.

„Dziś obszar śródziemnomorski jest zagrożony wieloma ogniskami niestabilności i wojen, zarówno na Bliskim Wschodzie, jak i w różnych państwach Afryki Północnej, a także między różnymi grupami etnicznymi, jak również religijnymi i wyznaniowymi. Nie możemy zapominać o wciąż nierozwiązanym konflikcie między Izraelczykami a Palestyńczykami, który grozi niesprawiedliwymi rozwiązaniami, a zatem zapowiadającymi nowe kryzysy – mówił Papież. – Wojna, która przeznacza zasoby na zakup broni zamiast na wsparcie dla rodzin, zdrowie i edukację, jest „nonsensem”, zgodnie z powiedzeniem św. Jana XXIII. To prawdziwe szaleństwo, ponieważ szaleństwem jest niszczenie domów, mostów, fabryk, szpitali, zabijanie ludzi i niszczenie zasobów, zamiast budować relacje międzyludzkie i gospodarcze. To obłęd, z którym nie możemy się pogodzić: wojny nigdy nie można uważać za coś normalnego, ani zaakceptować jako nieuniknionego sposobu uregulowania rozbieżności i sprzecznych interesów. Ostatecznym celem każdego społeczeństwa pozostaje pokój, do tego stopnia, że «nie ma żadnej alternatywy dla pokoju».“

W improwizowanych słowach Papież mówił tu o grzechu hipokryzji, kiedy na kongresach międzynarodowych, na spotkaniach, wiele krajów mówi o pokoju a następnie sprzedaje broń do krajów ogarniętych wojnami. „To nazywa się ogromną obłudą” – podkreślił. Franciszek wskazał, że niezbędnym warunkiem budowania pokoju, który Kościół i wszelkie instytucje cywilne muszą zawsze uważać za priorytet, jest sprawiedliwość.

„Jest ona deptana tam, gdzie nie są brane pod uwagę potrzeby ludzi i gdzie niesprawiedliwe interesy gospodarcze przeważają nad prawami jednostek i wspólnoty. Sprawiedliwość jest również utrudniona przez kulturę odrzucenia, która traktuje ludzi tak, jakby byli rzeczami, a także generuje i powiększa nierówności, tak że nad brzegami tego samego morza żyją społeczeństwa obfitości oraz inne, w których wielu walczy o przetrwanie – mówił Ojciec Święty. – Do przezwyciężenia tej kultury zdecydowanie przyczyniają się niezliczone dzieła miłosierdzia, edukacyjne i formacyjne prowadzone przez wspólnoty chrześcijańskie. Za każdym razem, gdy diecezje, parafie, stowarzyszenia, wolontariusze czy poszczególne osoby starają się wspierać tych, którzy są opuszczeni lub potrzebują pomocy, Ewangelia zyskuje nową siłę przyciągania.“

Papież wskazał, że w dążeniu do dobra wspólnego - które jest innym imieniem pokoju - należy przyjąć kryterium wskazane przez La Pirę: kierujcie się „oczekiwaniami ludzi ubogich”. Pytał: „na co zda się społeczeństwo osiągające coraz to nowe rezultaty technologiczne, ale stające się mniej solidarne wobec potrzebujących?”. I odpowiadał: „Wraz z głoszeniem Ewangelii przekazujemy logikę, dla której nie ma ostatnich, i dążymy do tego, aby Kościół, poprzez coraz bardziej aktywne zaangażowanie, był znakiem uprzywilejowanej troski wobec maluczkich i ubogich”.

Ojciec Święty wskazał, że wśród tych, którym w regionie Morza Śródziemnego jest najtrudniej są osoby uciekające przed wojnami lub opuszczające swą ojczyznę w poszukiwaniu życia godnego człowieka. Ich liczba powiększyła się ze względu na narastanie konfliktów i dramatyczne zmiany klimatyczne. Jednocześnie upowszechniło się wobec ich losu poczucie obojętności, a nawet odrzucenia. Przywołuje to postawę piętnowaną w wielu przypowieściach ewangelicznych, o tych, którzy zamykają się w swoim bogactwie i niezależności, nie zauważając tych, którzy czy to słowami czy też po prostu swoim stanem ubóstwa wołają o pomoc. „Coraz powszechniejsze staje się poczucie strachu, który prowadzi do wzmocnienia obrony przed tym, co instrumentalnie przedstawia się jako inwazję” – przestrzegał Papież.

„Retoryka starcia cywilizacji służy jedynie usprawiedliwieniu przemocy i podsycaniu nienawiści. Niedomagania lub słabość polityki są źródłem radykalizmów i terroryzmu. Wspólnota międzynarodowa poprzestała na interwencjach militarnych, podczas gdy powinna budować instytucje gwarantujące równe szanse i miejsca, w których obywatele mogliby przejąć odpowiedzialność za dobro wspólne – mówił Papież. I zachęcał: - Bracia, podnieśmy głos, aby prosić rządy o ochronę mniejszości i wolności religijnej. Prześladowania, których ofiarami są przede wszystkim, ale nie tylko, wspólnoty chrześcijańskie są raną, która rozdziera nasze serce i nie może pozostawiać nas obojętnymi.“

Papież podkreślił, że nie można pogodzić się z tym, że ci, którzy szukają nadziei drogą morską, umierają bez otrzymania pomocy lub, że ci, którzy przybywają z daleka, stają się ofiarami wykorzystywania seksualnego, są niedostatecznie wynagradzani lub wykorzystywani przez mafię. „Gościnność i godna integracja to etapy niełatwego procesu; nie do pomyślenia jest jednak, by można mu było stawić czoło poprzez wznoszenie murów” – zauważył Franciszek. Dodał do wcześniej przygotowanego przemówienia, że budzą w nim obawę przemówienia niektórych przedstawicieli nowych form populizmu, których wystąpienia przypominają te słyszane w latach ’30 ubiegłego wieku, w których podsycano strach. I powtórzył raz jeszcze: „Procesowi gościnności i godnej integracji nie można stawić czoło poprzez wznoszenie murów”.

Papież podkreślił, że konieczne jest wypracowanie teologii gościnności i dialogu, która zreinterpretowałaby i zaproponowała na nowo nauczanie biblijne. Wskazał, że zbyt często miały miejsce konflikty oparte na wypaczonym przekonaniu, że przeciwstawiając się tym, którzy nie podzielają naszego przekonania, bronimy Boga. „W istocie ekstremizmy i fundamentalizmy zaprzeczają godności człowieka i jego wolności religijnej, powodując upadek moralny i pobudzając do antagonistycznej koncepcji relacji międzyludzkich. Z tego też powodu pilnie potrzebne jest ożywione spotkanie różnych religii, powodowane szczerym szacunkiem i pragnieniem pokoju” – zauważył Ojciec Święty. Jako dobre narzędzie na tej drodze wskazał „Dokument o ludzkim braterstwie”. „Ci, którzy wspólnie ubrudzili sobie ręce, by budować pokój i praktykować gościnność, nie będą już mogli zwalczać się z powodu wiary, ale pójdą drogami konfrontacji pełnej szacunku, wzajemnej solidarności i dążenia do jedności” – podkreślił Franciszek. Nawiązał też do swojej wizyty na Lampedusie. „Wyspa była gościnna, ale w świecie dominowała kultura obojętności” – podkreślił.

Na zakończenie swego przemówienia do biskupów z regionu śródziemnomorskiego Papież stwierdził, że stoją przed nimi ważne wyzwania: odbudowanie zerwanych więzi, podźwignięcie miast zniszczonych przez przemoc, sprawienie, aby rozkwitł na nowo ogród tam, gdzie dziś są ziemie jałowe, zaszczepienie nadziei tym, którzy ją utracili i zachęcenie tych, którzy zamknęli się w sobie, by nie bali się brata. Franciszek podkreślił, że na obszar śródziemnomorski, który już stał się cmentarzyskiem, trzeba patrzeć, jak na miejsce przyszłego zmartwychwstania tych ziem.

Beata Zajączkowska – Watykan
Przesłane 23 Luty 2020 przez Administrator
Papież: Dekalog wychowuje nas do prawdziwej wolności i odpowiedzialności
Do życia przykazaniami, jako narzędziem wolności zachęcał Papież w rozważaniu przed modlitwą Anioł Pański. Franciszek wskazał, że Dekalog musi zostać przyjęty w sercu, ponieważ to ono stanowi centrum intencji, decyzji, słów i gestów każdego z nas. „Z serca pochodzą uczynki dobre i złe” – mówił Ojciec Święty podkreślając, że droga miłości, do której zachęca nas Jezus zaczyna się właśnie od serca.

Franciszek komentował fragment „Kazania na Górze” podejmujący kwestie wypełniania prawa. Wskazał, że Jezus chce pomóc swoim słuchaczom we właściwym podejściu do przykazań danych Mojżeszowi, zachęcając byśmy byli dyspozycyjni dla Boga, który poprzez Prawo wychowuje nas do prawdziwej wolności i odpowiedzialności. „Chodzi o to, by żyć nim jako narzędziem wolności, które pomaga nam, byśmy nie byli niewolnikami namiętności i grzechu. Kiedy ulegamy pokusom i namiętnościom, nie jesteśmy panami i twórcami swojego życia, ale stajemy się niezdolni, by kierować nim własną wolą i odpowiedzialnością” – mówił Papież. Wskazał, że owocem bycia niewolnikami namiętności są wojny i ich dramatyczne konsekwencje. Przypomniał o syryjskiej dziewczynce, która zmarła w minionych dniach z zimna.

„Akceptując Prawo Boże w swoim sercu, rozumiemy, że kiedy nie miłujemy bliźniego, w pewnym stopniu zabijamy siebie samych i innych, ponieważ nienawiść, rywalizacja i podziały zabijają miłość braterską, która jest podstawą relacji międzyludzkich. Dotyczy to zarówno wojen, o których mówiłem, ale i plotek ponieważ język zabija. – mówił Ojciec Święty. – Akceptując Prawo Boże w swoim sercu, rozumiemy, że pragnieniami trzeba kierować, ponieważ nie wszystko czego pragniemy możemy posiadać, i nie jest czymś dobrym poddawanie się uczuciom egoistycznym i zachłannym. Kiedy przyjmujemy Prawo Boże w swoim sercu, rozumiemy, że musimy porzucić styl życia składający się z nie dotrzymanych obietnic, a także przejść od zakazu składania fałszywej przysięgi do decyzji, by wcale nie przysięgać, przyjmując postawę pełnej szczerości wobec wszystkich.“

Papież podkreślił, że Jezus zdaje sobie sprawę, że nie jest łatwo żyć przykazaniami, dlatego też oferuje nam pomoc swojej miłości i obdarza swoją łaską. „Chodzi o zaufanie i powierzenie się Jemu, przyjmując rękę, którą On nieustannie wyciąga ku nam, aby nasze wysiłki i nasze konieczne zaangażowanie mogły być wsparte Jego pomocą, pełną dobroci i miłosierdzia” – zauważył Franciszek.

Beata Zajączkowska – Watykan
Przesłane 16 Luty 2020 przez Administrator
Bp Ricciardi: trzeba skrócić dystans wobec chorych
„Dziewicy Maryi, Uzdrowieniu chorych, powierzam wszystkie osoby, które noszą ciężar choroby, razem z ich rodzinami i pracownikami służby zdrowia. Z braterską miłością zapewniam wszystkich o mojej bliskości w modlitwie” napisał Papież Franciszek na Twitterze. Dzisiaj po raz 28. obchodzony jest Światowy Dzień Chorego. Ustanowił go św. Jana Pawła II 11 lutego 1992 roku, we wspomnienie Matki Boskiej z Lourdes. Dzień ten jest okazją, aby spojrzeć na osobę cierpiącą nie jak na jeden z chorobliwych przypadków wymagających leczenia, ale na jedyną, niepowtarzalną osobę w jej człowieczeństwie. Nie cierpi bowiem jakiś organ lub część ciała, ale cała osoba w jej integralności duchowo-cielesnej. Światowy Dzień Chorego to także sposobność, aby z wdzięcznością pomyśleć o wszystkich, którzy opiekują się chorymi w szpitalach, domach opieki, hospicjach, ale również w domach, czuwając przy ich łóżkach.

Hasłem tegorocznego Światowego Dnia Chorego są słowa: „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a ja was pokrzepię” (Mt 11, 28). Skomentował je biskup pomocniczy diecezji rzymskiej Paolo Ricciardi.

„To obraz Jezusa, który spogląda na tłum wtedy i dzisiaj. To spojrzenie Boga rozmiłowanego w ludzkości, który skupia swoją uwagę przede wszystkich na najmniejszych, biednych, chorych oraz wykluczonych. Papież mówi, że Jezus spogląda na zranioną ludzkość oczami, które widzą i dostrzegają, ponieważ patrzą głęboko – podkreślił bp Ricciardi. - I ten styl Jezusa powinien być sposobem bycia chrześcijanina. Być obok tego, który cierpi, nie poprzez słowa czy ideologie, ale poprzez obecność często milczącą i dyskretną, być obok, stanąć obok chorego.“

Zdaniem hierarchy potrzebna jest postawa, która nie tylko dostrzega w chorym podmiot naszej troski, ale kogoś, kto uczestniczy aktywnie w życiu wspólnoty, także poprzez ofiarowane cierpienie oraz modlitwę. Uważa on, że obecny niepokój spowodowanany obecnością koronawirusa jest uzasadniony, ale trzeba sobie uświadomić, że wirusem, którego powinniśmy obawiać się jeszcze bardziej jest obojętność. Zbyt często poszukuje się sposobu na leczenie chorób, zaniedbując przy tym całościową troskę o chorych jako o osoby.

Krzysztof Ołdakowski SJ – Watykan
Przesłane 11 Luty 2020 przez Administrator
Papież: To Dobra Nowina Jezusa zmienia świat i serca
„«Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie» – to wezwanie jest jak potężny promień światła, przenikający ciemności i przecinający obłoki”. W rozważaniu przed modlitwą Anioł Pański, Papież Franciszek nawiązał do słów Jezusa wypowiedzianych na początku publicznej działalności. Dodał, że Chrystus pierwsze kroki podczas swojego nauczania skierował na obrzeża, w miejsca przenikania się ludów i kultur.
Krzysztof Ołdakowski SJ – Watykan

Ojciec Święty zaznaczył, że to wraz z przyjściem Jezusa, będącego światłością świata, Bóg Ojciec okazał ludzkości swoją bliskość i przyjaźń, całkowicie za darmo i bezinteresownie. To w tej perspektywie możliwe jest nawrócenie. Najpierw jest inicjatywa Boga, potem przychodzi odpowiedź człowieka.

Papież – nawrócenie nie jest jedynie osobistym wysiłkiem

„Wiele razy okazuje się, że nie można zmienić swojego życia, zejść z drogi egoizmu i zła, porzucić grzechu, ponieważ wysiłek nawrócenia koncentruje się tylko na samych sobie i na własnych siłach, a nie na Chrystusie i Jego Duchu. Ale naszego przystąpienia do Pana nie można sprowadzać do osobistego wysiłku, nie: to byłby również grzech pychy, uwierzcie w to; nasze przylgnięcie do Pana nie może ograniczyć się do osobistego wysiłku – podkreślił Papież. Powinno się ono natomiast wyrażać w ufnej otwartości serca i umysłu, aby przyjąć Dobrą Nowinę Jezusa. To Słowo Jezusa, Dobra Nowina Jezusa, Ewangelia zmienia świat i serca! Jesteśmy zatem powołani, by zaufać słowu Chrystusa, otworzyć się na miłosierdzie Ojca i dać się przemienić łaską Ducha Świętego.“

Franciszek zauważył, że podobny proces przechodzili pierwsi uczniowie: spotkanie z Nauczycielem, z Jego spojrzeniem, Jego Słowem dało impuls, aby za Nim pójść oraz zmienić swoje życie. To dzięki nim orędzie Jezusa do nas dotarło. I my także naśladując pierwszych zwiastunów i posłańców Słowa Bożego możemy pójść śladami Zbawiciela, aby nieść nadzieję tym, którzy są jej spragnieni – zaznaczył Ojciec Święty.
Przesłane 26 Sty 2020 przez Administrator
Tydzień ekumeniczny: nie tylko migranci, ale także łódź Kościoła
Temat tegorocznego tygodnia modlitw o jedność chrześcijan: „Życzliwymi bądźmy” wybrali chrześcijanie z Malty. W ten sposób chcieli przypomnieć o życzliwej postawie swych przodków względem św. Pawła i innych towarzyszących mu rozbitków. Ks. Hector Scerri, przewodniczący tamtejszej Rady Kościołów zapewnia, że taką postawę względem przybyszów, migrantów i uchodźców Maltańczycy zachowują do dzisiaj. Zasadniczo jesteśmy gościnni, pomoc obcokrajowcom należy niemalże do naszego DNA – mówi maltański kapłan, przyznając jednak, że również wśród jego rodaków pojawiają się niekiedy postawy ksenofobii.

Podkreśla on zarazem, że tegoroczny temat ekumenicznego tygodnia ma podwójne znaczenie. Z jednej strony zachęca do międzywyznaniowej pomocy dla migrantów, a zrazem jest wezwaniem do większej życzliwości w ruchu ekumenicznym. Mówi ks. Scerri.

Łódź to symbol Kościoła

„Jednym z symboli światowego ruchu ekumenicznego jest właśnie łódź. Jest ona wyobrażeniem Kościoła Chrystusowego, który doświadcza zarówno burz, jak i dobrej pogody. A zatem w tym haśle odnosimy się zarówno do rozbitej łodzi św. Pawła, jak i łodzi, która jest symbolem pielgrzymującego Kościoła, który dąży do jedności, ale zmierza też do naszego ostatecznego przeznaczenia, którym jest wieczność – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Scerri. – Jak często powtarza Papież Franciszek ruch ekumeniczny nie zależy tylko od człowieka. My oczywiście mamy być dla siebie dobrzy, mili, wielkoduszni… Ale to nie wystarczy. Ruch ekumeniczny jest dziełem Boga. Jemu trzeba to zawierzyć. Trzeba się modlić, musimy mieć ufność, a także słuchać tego, co Pan chce nam powiedzieć w tym momencie dziejów.“
Przesłane 19 Sty 2020 przez Administrator
80 proc. Jemeńczyków potrzebuje pomocy humanitarnej
Z każdym dniem pogłębia się kryzys humanitarny w Jemenie. 10 mln mieszkańców tego kraju cierpi głód, a kolejne 14 mln potrzebuje pilnej pomocy humanitarnej. W noworocznym przemówieniu do korpusu dyplomatycznego Papież Franciszek przypomniał, że jest to „jeden z najpoważniejszych kryzysów humanitarnych w najnowszej historii”, który pogłębia się „w atmosferze ogólnej obojętności wspólnoty międzynarodowej”.

Oxfam, czyli międzynarodowa organizacja humanitarna, zajmującą się walką z głodem na świecie i pomocą w krajach rozwijających się, bije na alarm, że jeśli wojna w Jemenie będzie nadal trwała, to kraj ten stanie się najuboższym na świecie. „Jemeńczycy najbardziej potrzebują żywności, wody pitnej oraz lekarstw” – mówi Radiu Watykańskiemu Paolo Pezzati z Oxfam Italia. Wskazuje, że krwawe żniwo zbiera w tym kraju również cholera, na którą w ubiegłym roku zmarło ponad 1 tys. osób.

„Jest to największy kryzys humanitarny na świecie. Oficjalne dane mówią, że ponad 80 proc. społeczeństwa do życia potrzebuje pomocy humanitarnej. Oznacza to, że w 30-milionowym społeczeństwie, ponad 24 mln ludzi potrzebuje pomocy. 18 mln Jemeńczyków nie ma dostępu do wody pitnej, ponieważ wodociągi, studnie i pompy zostały zbombardowane, lub też cierpi z powodu braku bezpieczeństwa żywnościowego – mówi papieskiej rozgłośni Paolo Pezzati. – W praktyce oznacza to, że po zjedzeniu ubogiego posiłku nie są pewni, kiedy będą mogli zjeść następny. Rośnie też liczba uchodźców wewnętrznych, których jest ok. 3 mln. Te liczby są naprawdę przerażające. Ostatnia dotyczy rozprzestrzeniania się cholery. W 2019 r. zanotowano 860 tys. przypadków zachorowań.“

Jemen pogrążony jest w chaosie od 2011 r. Wojna domowa, która przerodziła się w konflikt regionalny, zepchnęła ten najbiedniejszy kraj Półwyspu Arabskiego na skraj głodu. Szacuje się, że walczy tam ponad 2,5 tys. dzieci-żołnierzy. Dorasta kolejne pokolenie nieznające pokoju. Organizacje pomocowe alarmują, że 25-letni Jemeńczyk w ciągu swego życia był świadkiem 14 zbrojnych konfliktów wewnętrznych i przetrwał tysiące ataków lotniczych. Wielu nigdy nie chodziło do szkoły.

Beata Zajączkowska – Jemen
Przesłane 12 Sty 2020 przez Administrator
Przyjście Boga na świat jest całkowicie darmowe
„Przyjście Boga na świat jest całkowicie darmowe. Podczas, gdy tu na ziemi, wszystko zdaje się odpowiadać logice «dawaj aby mieć», Bóg przybywa bezinteresownie” – powiedział Papież. Ojciec Święty odprawił w Bazylice Watykańskiej Mszę pasterską. Poniżej pełna treść wystąpienia Franciszka.

„Nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło” (Iz 9, 1). To proroctwo pierwszego czytania urzeczywistniło się w Ewangelii: istotnie, podczas gdy pasterze czuwali nocą na swoich ziemiach, „chwała Pańska zewsząd ich oświeciła” (Łk 2,9). W noc ziemi pojawiło się światło z nieba. Co oznacza to światło pojawiające się w ciemności? Podpowiada to Apostoł Paweł, mówiąc nam: „ukazała się łaska Boga”. Tej nocy ogarnęła świat łaska Boga, która „niesie zbawienie wszystkim ludziom” (Tt 2,11).

Ale czym jest ta łaska? To Boża miłość, miłość, która przemienia życie, odnawia historię, wyzwala od zła, wlewa pokój i radość. Tej nocy ukazała się nam miłość Boga: to Jezus, w Jezusie Najwyższy stał się maluśkim, abyśmy go miłowali. W Jezusie Bóg stał się Dzieciątkiem, aby pozwolić nam Go objąć. Ale wciąż możemy zadać sobie pytanie, dlaczego święty Paweł nazywa przyjście Boga na świat „łaską”? Aby powiedzieć nam, że jest ono całkowicie darmowe. Podczas gdy tutaj na ziemi wszystko wydaje się odpowiadać logice dawania aby mieć, Bóg przybywa darmo. Jego miłości nie można negocjować: nie uczyniliśmy nic, aby sobie na nią zasłużyć i nigdy nie będziemy w stanie jej wynagrodzić.

Ukazała się łaska Boga. Tej nocy zdajemy sobie sprawę, że kiedy nie stanęliśmy na wysokości zadania, On stał się dla nas maleństwem, kiedy troszczyliśmy się o swoje sprawy, On przyszedł między nas. Boże Narodzenie przypomina nam, że Bóg stale kocha każdego człowieka, nawet najgorszego. Mnie, tobie, każdemu z nas dzisiaj mówi: „Kocham cię i zawsze będę cię kochał, jesteś cenny w moich oczach”. Bóg cię kocha nie dlatego, że słusznie myślisz i dobrze postępujesz; po prostu cię kocha. Jego miłość jest bezwarunkowa, nie zależy od ciebie. Możesz mieć błędne wyobrażenia, możesz je połączyć ze wszystkich kolorów, ale Pan nie rezygnuje, by ciebie miłować. Ileż razy uważamy, że Bóg jest dobry, jeśli jesteśmy dobrzy i że karze nas, jeśli jesteśmy źli. Tak nie jest. Pomimo naszych grzechów nadal nas miłuje. Jego miłość się nie zmienia, nie obraża się; jest wierna, jest cierpliwa. Oto dar, jaki znajdujemy w Boże Narodzenie: ze zdumieniem odkrywamy, że Pan jest wszelką możliwą bezinteresownością, wszelką możliwą czułością. Jego chwała nas nie oślepia, Jego obecność nas nie przeraża. Urodził się ubogi we wszystko, aby nas zdobyć bogactwem swojej miłości.

Ukazała się łaska Boga. Łaska jest synonimem piękna. Tej nocy, w pięknie Bożej miłości odkrywamy również nasze piękno, ponieważ jesteśmy miłowanymi przez Boga. Na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie, szczęśliwi lub smutni, w Jego oczach jawimy się pięknymi: nie z powodu tego, co czynimy, ale powodu tego, kim jesteśmy. Jest w nas piękno nieusuwalne, niedotykalne, nieodparte piękno, które jest rdzeniem naszego bytu. Dzisiaj Bóg nam o tym przypomina, z miłością przyjmując nasze człowieczeństwo i czyniąc je swoim własnym, „poślubiając” je na zawsze.

Doprawdy, „wielka radość” ogłoszona dziś pasterzom jest „udziałem całego narodu”. W tych pasterzach, którzy z pewnością nie byli świętymi, jesteśmy także i my, z naszymi kruchościami i słabościami. Bóg podobnie, jak wezwał ich, wzywa także i nas, ponieważ nas miłuje. A w nocach życia zarówno nam jak i im mówi: „Nie bójcie się!” (Łk 2, 10). Odwagi, nie zagubcie ufności, nie zatraćcie nadziei, nie myślcie, że miłowanie to czas stracony! Tej nocy miłość pokonała strach, pojawiła się nowa nadzieja, łagodne światło Boga pokonało ciemności ludzkiej arogancji. Rodzaju ludzki, Bóg cię miłuje i dla ciebie stał się człowiekiem, nie jesteś już sam!

Drodzy bracia i siostry, co czynić w obliczu tej łaski? Jedno: przyjąć dar. Zanim zaczniemy szukać Boga, pozwólmy się Jemu szukać: nie zaczynajmy od naszych zdolności, ale od Jego łaski, ponieważ to On, Jezus jest Zbawicielem. Spójrzmy na Dzieciątko i pozwólmy się ogarnąć Jego czułością. Nie będziemy już mieli wymówek, by nie dać się miłować przez Niego: to co w życiu nie wychodzi, co nie funkcjonuje w Kościele, to co nie dzieje się w świecie, nie będzie już usprawiedliwieniem. Zejdzie na dalszy plan, ponieważ w obliczu szalonej miłości Jezusa, miłości będącej w pełni czułością i bliskością, nie ma wymówek. Pytanie w Boże Narodzenie brzmi: „Czy pozwalam się kochać Bogu? Czy powierzam się Jego miłości, która przychodzi, aby mnie zbawić?”.

Tak wielki dar zasługuje na wielką wdzięczność. Przyjęcie łaski to umiejętność dziękczynienia. Ale nasze życie często upływa z dala od wdzięczności. Dzisiaj jest właściwy dzień, aby zbliżyć się do tabernakulum, do szopki, do żłóbka, aby podziękować. Przyjmujemy dar, którym jest dla nas Jezus, aby następnie stać się darem, jak Jezus. Stawanie się darem nadaje życiu sens. I jest to najlepszy sposób na przemienienie świata: my się zmieniamy, zmienia się Kościół, zmienia się historia, kiedy zaczynamy nie chcieć zmieniać innych, ale samych siebie, czyniąc dar z naszego życia.

Jezus nam to ukazuje tej nocy: nie zmienił historii, zmuszając kogoś lub siłą słów, ale darem swego życia. Nie czekał, aż staniemy się dobrzy, aby nas pokochać, ale dał nam siebie za darmo. Również my nie czekajmy, aby bliźni stał się świetny, aby czynić jemu dobro, by Kościół stał się doskonały, żeby go miłować, by inni nas poważali, byśmy im służyli. To my zacznijmy. To oznacza przyjęcie daru łaski. A świętość jest niczym innym jak strzeżeniem tej bezinteresowności.

Pewna piękna legenda mówi, że kiedy narodził się Jezus, pasterze nadbiegali do groty z różnymi darami. Każdy przyniósł to, co miał: jeden owoce swojej pracy, inny coś cennego. Ale kiedy wszyscy nie szczędzili swej hojności, jeden z pasterzy nie miał nic. Był bardzo biedny, nie miał co dać. Podczas gdy wszyscy rywalizowali przedstawiając swe dary, on wstydliwie stał z boku. W pewnym momencie święty Józef i Matka Boża mieli trudności z przyjęciem wszystkich darów, a zwłaszcza Maryja, która musiała trzymać Dzieciątko. Kiedy zatem zobaczyła tego pasterza z pustymi rękami, poprosiła go, by podszedł bliżej. I włożyła w jego ręce Jezusa. Ów pasterz, przyjmując Go, zdał sobie sprawę, że otrzymał to, na co nie zasłużył, że ma w swoich rękach największy dar w dziejach. Spojrzał na swoje dłonie, które zawsze zdawały mu się puste: stały się kolebką Boga. Poczuł się miłowany i przezwyciężając wstyd zaczął ukazywać innym Jezusa, bo nie mógł zachować dla siebie daru nad darami.

Drogi bracie, droga siostro, jeśli twoje ręce zdają ci się puste, jeśli widzisz, że twoje serce jest ubogie w miłość, ta noc jest dla ciebie. Ukazała się łaska Boga, aby zajaśnieć w twoim życiu. Przyjmij ją a zajaśnieje w tobie światło Bożego Narodzenia.
Przesłane 25 Grud 2019 przez Administrator
Głodne święta w Zambii
Ponad 2 mln 3 tys. Zambijczyków nie będzie miało co włożyć do garnka nawet w czasie świąt Bożego Narodzenia. Choć władze udają, że sytuacja w kraju jest pod kontrolą, to głód z każdym dniem narasta. Z niesieniem pomocy nie nadążają nawet kościelne organizacje charytatywne.

„Tysiące ludzi każdego dnia puka do drzwi naszych misji prosząc o żywność, a my nie mamy czego dawać. Zapasy dawno stopniały” – mówi pracująca w tym kraju s. Rosaria Zakayombo. Za klęską głodu stoi trwająca od miesięcy ogromna susza wyniszczającą uprawy oraz fala powodzi, która nawiedziła ten kraj początkiem roku rujnując lokalne rolnictwo. Od marca do grudnia liczba głodujących wzrosła o prawie pół miliona.

Episkopat apelował do rządu, by ogłosił w kraju stan kryzysowy, by dać wspólnocie międzynarodowej jasny sygnał, że Zambia potrzebuje pilnej pomocy. „Ludzie szukają owoców na sawannie i walczą o worek męki, bo daje on nadzieję na przetrwanie, a nasi rządzący ukrywają prawdę o trwającej sytuacji. Głód zagląda w oczy coraz większej liczbie ludzi. Kryzys jest dużo większy niż się o tym mówi” – podkreśla przewodniczący episkopatu Zambii.

Bp George Cosmas Lungu wskazuje, że w najtrudniejszej sytuacji są kobiety i małe dzieci. Caritas Zambii przygotowała kilkaset tysięcy paczek ze świąteczną pomocą, ale jest to kropla w morzu potrzeb. Z powodu rządowej polityki wciąż utrudnione jest dostarczanie pomocy charytatywnej do tego kraju.

Beata Zajączkowska – Zambia
Przesłane 24 Grud 2019 przez Administrator
Content Management Powered by UTF-8 CuteNews