Zapłakany chłopiec w objęciach Papieża: czy mój tata jest w niebie?
Jezus jest w stanie przemienić najgorszego z ludzi i uczynić go ewangelizatorem, apostołem i świętym. Franciszek mówił o tym podczas wizyty w kolejnej rzymskiej parafii. Niedzielne popołudnie Papież spędził w leżącej na peryferiach Wiecznego Miasta parafii św. Pawła od Krzyża.

Dzieci przepytują Papieża
Pełna spontanicznych gestów wizyta rozpoczęła się od spotkania z dziećmi, które pytały Franciszka o to, jaki jest jego ulubiony fragment Ewangelii, czy ludzie nieochrzczeni są również dziećmi Bożymi i co czuł, kiedy wybrano go papieżem. Ojciec Święty dał się wciągnąć w dialog i chętnie odpowiadał. Wyznał, że jego ulubionym fragmentem Ewangelii jest scena powołania celnika Mateusza i poprosił dzieci, by po powrocie do domu przeczytały z rodzicami tę opowieść. „Podoba mi się ten fragment ponieważ w tej historii widać siłę Jezusa, by zmienić nasze serce. Mateusz był jednym z najgorszych ludzi, a Jezusowi udało się go zmienić” – mówił Papież. I dodał: „Może znacie ludzi, którzy mówią: nie dam rady się zmienić, nigdy nie stanę się dobrym człowiekiem. Tak nie jest. Jezus jest w stanie przemienić najgorszego z ludzi i uczynić go ewangelizatorem, apostołem i świętym”.

Serce pomaga nam rozeznawać
Franciszek wyjaśnił też dzieciom, że wszyscy ludzie niezależnie od tego, czy są ochrzczeni czy nie są dziećmi Bożymi. Żartując dodał, że dziećmi Bożymi są nawet mafiosi, którzy niestety zachowują się, tak jakby byli dziećmi diabła. Wskazał, że Bóg daje nam sumienie abyśmy umieli rozróżniać, co jest dobre, a co złe. „Podczas chrztu Duch Święty umacnia tę naszą przynależność do Boga, daje siłę do tego by żyć jako chrześcijanie” – tłumaczył. Pytanie o wybór na papieża skwitował krótko: „Nie czułem nic nadzwyczajnego. Nie czułem strachu, ani specjalnej radości. Czułem pokój i to, że Bóg tego chciał”. Franciszek powiedział dzieciom, że pokój serca, jaki daje Bóg jest często wewnętrzną odpowiedzią pomagającą rozeznać, czy podjęliśmy słuszną decyzję i czy idziemy dobrą drogą.

Zapłakany chłopiec w papieskich objęciach
Wyjątkowo wzruszającym momentem było spotkanie Franciszka z Manuelem, który wśród łez wyszeptał Papieżowi do ucha swoje pytanie. Gdy się w niego wtulał pozwolił, by ten powiedział publicznie o bólu, który przeszywał jego serce. Chłopiec dopiero co stracił tatę. Wyznał Franciszkowi, że był on człowiekiem niewierzącym, ale mimo to ochrzcił czworo swoich dzieci. „Był bardzo dobrym tatą” - powiedział Manuel do Papieża i spytał, czy jego tato jest teraz w niebie. Franciszek uspokoił dziecięce serce zapewniając, że Bóg ma serce ojca i na pewno nie opuściłby jego taty. „Nie miał daru wiary, a jednak ochrzcił swoje dzieci. Bóg jest dumny z twojego taty. Był dobrym tatą, jest teraz z Bogiem. Módl się za niego i często z nim rozmawiaj” – radził Franciszek zapłakanemu malcowi.

Skarb parafii
Franciszek spotkał się także osobami starszymi i chorymi. Proboszcz nazwał je „skarbem parafii”. Ks. Roberto Cassano wyznał, że jednym z najważniejszych problemów, którym stawia czoło tamtejsza wspólnota jest coraz większa samotność parafian, wśród których jest bardzo dużo ludzi w podeszłym wieku. „Niesiemy wsparcie materialne pomagając ponad 100 rodzinom m.in. opłacić rachunki. Jesteśmy jednak przekonani, że równie ważna jest nasza obecność i zwyczajna rozmowa” – mówił proboszcz. Papież zachęcił osoby chore, by nigdy nie traciły nadziei i radości. „Każdy ma swoje bóle i rany, ale one nie mogą nam odbierać nadziei bo jest nią Jezus. Każdy z nas może czynić dobro chociażby poprzez swoją modlitwę” – mówił Papież. Po czym z zebranymi wspólnie odmówił Zdrowaś Maryjo.

Wspólnota pełna radości
Centralnym punktem papieskiej wizyty była niedzielna Eucharystia sprawowana dla wspólnoty parafialnej w kościele św. Pawła od Krzyża. W improwizowanej homilii Franciszek mówił o skutkach zmartwychwstania Jezusa dla życia chrześcijanina. Przypomniał, że uczniowie „z radości nie wierzyli” w Jego zmartwychwstanie. „Radość, którą dawało zmartwychwstanie była zbyt wielka. Często przeżywamy to w o wiele mniejszych sprawach, gdy zanim uwierzymy i zaczniemy się cieszyć dopytujemy i sprawdzamy, czy coś się naprawdę wydarzyło i jest prawdą” – mówił Papież. Nawiązując do czytań mszalnych przypomniał, że grzech postarza nasze serca, czyni je zatwardziałymi, zmęczonymi. Natomiast spotkanie z Jezusem np. w sakramencie spowiedzi odmładza nasze serca, napełnia je życiem. Papież zachęcał, by modlić się o łaskę wiary, że Jezus prawdziwe zmartwychwstał, że żyje i jest wśród nas. „Módlmy się o łaskę spotkania z Jezusem w sakramentach, na modlitwie, w chorych, potrzebujących, więźniach, dzieciach, ludziach starych – zachęcał Franciszek. Przypomniał, że radość chrześcijańska czyni nas młodymi. „Prośmy o to, by ta wspólnota parafialna otrzymała łaskę bycia wspólnotą pełną radości” – zakończył swą homilię Franciszek.

Beata Zajączkowska – Watykan https://www.vaticannews.va
Przesłane 15 Kwie 2018 przez Administrator
Papież do młodzieży z Brescii: żyjcie na miarę marzeń Jezusa
Pan Jezus na poważnie traktuje nasze modlitwy i jeśli Mu zaufamy otworzy przed nami nowe, zdumiewające doświadczenia – mówił Franciszek do pielgrzymki młodzieży z północnowłoskiej diecezji Brescia. Na wstępie Papież odniósł się do słów biskupa, który na powitanie zauważył, że młodzi z pewną nieufnością odnoszą się do przedsynodalnych zapewnień Kościoła o wsłuchiwaniu się w głos młodzieży. Franciszek zapewnił, że bardzo mu zależy, by Synod wysłuchał młodych, a także, by był gotowy rzeczywiście coś zmienić.

„Słusznie pytacie się, czy my biskupi jesteśmy gotowi was naprawdę wysłuchać i zmienić coś w Kościele. A ja was zapytam: czy jesteście gotowi wysłuchać Jezusa i zmienić coś w sobie? Pozostawiam was z tym pytaniem, aby wniknęło do waszego serca. Jeśli tu jesteście, to myślę, że jesteście gotowi, ale nie chce tego uważać za coś oczywistego. Niech każdy z was zastanowi się we własnym wnętrzu: czy jestem gotowy dostosować moje marzenia do marzeń Jezusa? A może lękam się, że Jego marzenia mogłyby zakłócić moje?” – mówił Ojciec Święty.

Franciszek przypomniał, że marzeniem Jezusa jest Królestwo Boże, a to oznacza miłość, wielką rodzinę braci i sióstr w jedności z Ojcem, który kocha wszystkie swoje dzieci. Papież przypomniał jednak, że Jezus stawia swym uczniom jasne wymagania. Mówi: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie.

„Dlaczego Jezus używa tych słów, które wybrzmiewają dość negatywnie: zaprzeć się siebie. Dlaczego? Jak to rozumieć? Tu nie chodzi o to, byśmy pogardzali tym, co sam Bóg nam dał: życiem, pragnieniami, ciałem, relacjami… Nie, Bóg tego chciał i chce dla naszego dobra. Jednakże Jezus domaga się od tego, kto chce pójść za Nim, by zaparł się siebie, bo w każdym z nas jest to, co Biblia nazywa starym człowiekiem. Stary człowiek, czyli egoistyczne ja, które nie kieruje się logiką Boga, logika miłości, lecz logiką przeciwną, logiką egoizmu, robienia własnych interesów, często pod przykrywką pięknej fasady, dla niepoznaki. Dobrze to znacie, takie jest życie. Jezus umarł na krzyżu, aby wyzwolić nas z tego zniewolenia starym człowiekiem, które nie jest zewnętrzne, lecz wewnętrzne. Iluż z nas jest niewolnikami egoizmu, przywiązania do bogactw, wad. Jest to zniewolenie wewnętrzne. To grzech sprawia, że obumieramy od wewnątrz. Tylko Jezus może nas wyzwolić z tego zła, ale potrzeba naszej współpracy, potrzeba, by każdy z nas powiedział: Jezu, przebacz mi, daj mi serce według serca Twego, pokorne i pełne miłości” – powiedział Ojciec Święty.

Papież wskazał też młodym przykład św. Franciszka z Asyżu, w którym dokonała się taka przemiana. Zaparł się samego siebie, pochował starego człowieka i upodobnił się do Jezusa w Jego pokorze, ubóstwie, prostocie, miłosierdziu, radości i podziwie dla piękna stworzenia.

Franciszek zachęcił też pielgrzymów, by lepiej zaznajomili się z życiem bł. Pawła VI, który pochodził z ich diecezji i zanim został Papieżem, był tak jak oni młodym chrześcijaninem.

kb/ rv
Przesłane 08 Kwie 2018 przez Administrator
Papież: ogłaszajcie słowami i życiem, że Chrystus zmartwychwstał
W tych dniach Wielkanocy ogłaszajcie, słowami i życiem, piękną wieść, że „Chrystus zmartwychwstał” – takim wezwaniem zakończył Papież wielkanocne spotkanie z wiernymi, którzy wypełnili Plac św. Piotra oraz dużą część wiodącej do niego ulicy via della Conciliazione. Rozpoczęło się ono o g. 10.00 Mszą św. Plac został udekorowany 50 tys. kwiatów i roślin, które już od ponad 30 lat ofiarują na ten dzień hodowcy z Holandii.

W improwizowanej homilii Franciszek odnosząc się do czytanej Ewangelii, o kobietach, które poszły do grobu i zobaczyły, że kamień jest odsunięty podkreślił, że dla nich było to całkowite zaskoczenie.

„Boże przepowiadanie jest zawsze niespodzianką, bo nasz Bóg jest Bogiem, który lubi zaskakiwać. Tak było od początków historii zbawienia, od naszego ojca Abrahama. Bóg go zaskoczył. «Idź, idź, zostaw tę ziemię i idź». I ciągle są niespodzianki, jedna po drugiej, Bóg nie potrafi głosić dobrej nowiny nie zaskakując nas. To jest to, co porusza nasze serce, właśnie tam, gdzie niczego nie oczukujesz. (...) Bóg przychodzi i nas wzrusza” – powiedział Ojciec Święty.

Papież zwrócił uwagę, że Boże niespodzianki każą nam natychmiast wyruszyć w drogę. Kobiety biegły do grobu, Piotr i Jan także; podobnie pasterze w noc narodzin Zbawiciela, czy Samarytanka. Jedyny, który zachowuje się inaczej, to Tomasz. On czeka i chce się przekonać. Ale dla takich jak on Bóg jest cierpliwy.

Na zakończenie Franciszek zachęcił do indywidualnej refleksji, czy nasze serca są otwarte na Boże niespodzianki i czy jesteśmy gotowi, aby od razu wyruszyć w drogę, a nie odkładać tego na jutro.

pp/rv
Przesłane 01 Kwie 2018 przez Administrator
Papież: audiencja dla przedstawicieli Prowincji Autonomicznej Trydentu
Potrzeba dziś bardzo osób, które potrafią odważnie świadczyć o wartościach moralnych zaczerpniętych z Ewangelii – powiedział Franciszek do przedstawicieli Prowincji Autonomicznej Trydentu. Wyraził wdzięczność za ich obecność, którą nazwał świadectwem pobożności i wewnętrznego przywiązania tamtejszego ludu do Papieża.

„Pragnę umocnić was w dalszym pragnieniu obrony kultury gościnności i modelu życia otwartego i braterskiego, zgodnie z naszą godnością dzieci Bożych. Oby wasze rodziny były «domowymi Kościołami», budowanymi na fundamencie Słowa Jezusa, miłości do Kościoła i służby życiu. W ten sposób staną się dla nowych pokoleń szkołami wartości ludzkich i chrześcijańskich. Hojnie rozsiewajcie ziarno ewanglicznej miłości tam, gdzie postawi was Boża Opatrzność” – powiedział Ojciec Święty.

pp/ rv
Przesłane 25 Marzec 2018 przez Administrator
Franciszek w Pietrelcinie: kochaj Jezusa i Mu ufaj, tak jak ojciec Pio
„Ten pokorny kapucyn zadziwił świat swym życiem całkowicie poświęconym modlitwie i słuchaniu braci, na których cierpienie wylewał balsam miłości Chrystusa” – mówił Papież na początku swego pielgrzymowania śladami ojca Pio. W Pietrelcinie Franciszek modlił się w kaplicy, w której święty kapucyn otrzymał pierwsze stygmaty oraz spotkał się z miejscową ludnością. Ojciec Święty wezwał do strzeżenia dziedzictwa i naśladowania przykładu Franciszka Forgione.

Papież zauważył, że swą pielgrzymkę zaczyna w miejscu, gdzie ojciec Pio przebywał w 1911 roku, by podreperować swe zdrowie. Wskazał, że wówczas nie było antybiotyków i jedynym lekarstwem było zdrowe powietrze, lepsze jedzenie, troska najbliższych i modlitwa. Przypomniał, że już wówczas zakonnik był mocno udręczony na sercu czując się atakowany przez diabła. Komentując jego postawę Franciszek stwierdził: „Masz jakiś problem, jesteś smutny, chory oddaj się Jezusowi. To wszystko. To jest cała teologia. On tak właśnie robił. Kochał Jezusa i ufał Mu”.

„W tych strasznych chwilach ojciec Pio czerpał energię z nieustannej modlitwy i ufności, którą zawsze pokładał w Panu: «Wszystkie okropne zjawy, jakie diabeł podsuwa mi na myśl znikają, kiedy ufnie powierzam się w ramiona Jezusa». Pisał tak do prowincjała twierdząc, że jego serce było «jakby pociągane przez siłę wyższą, zanim zjednoczył się z Nim rano w sakramencie». «A ten głód i pragnienie zamiast zostawić mnie zaspokojonym», gdy go otrzymałem, «coraz [bardziej] narastał». Ojciec Pio pogrążył się zatem w modlitwie, aby być coraz bardziej posłusznym wobec Bożych planów – mówił Papież. – Przez sprawowanie Mszy św., która stanowiła centrum każdego jego dnia i pełnię jego duchowości, osiągnął wysoki poziom zjednoczenia z Panem. W tym okresie otrzymał od Boga specjalne dary mistyczne, które poprzedzały pojawienie się na jego ciele znaków Męki Chrystusa”.

Franciszek nawiązał tym samym do 100. rocznicy otrzymania stygmatów przez ojca Pio, której uczczenie – wraz z 50. rocznicą jego śmierci – były motywem do odbycia obecnej pielgrzymki. Rodakom świętego Papież zostawił też uaktualnione nauczanie o tym, czym jest prawdziwa jedność społeczna, która jako jedyna buduje ponieważ, jak zaznaczył, skłócone społeczności nigdy się nie rozwijają. Mówił też o znaczeniu ludzi starych dla przyszłych pokoleń. Wyznał, że chciałby aby Nagrodę Nobla otrzymali właśnie ludzie starzy.

„Niech ten region czerpie nową energię z lekcji życia ojca Pio w tym niełatwym obecnym czasie, kiedy społeczeństwo coraz bardziej się starzeje i stopniowo maleje liczba mieszkańców, gdyż wielu młodych musi się udać gdzie indziej w poszukiwaniu pracy. Migracja młodych ludzi stanowi problem – mówił Franciszek. – Populacja się starzeje, ale ludzie w sędziwym wieku są bogactwem. Nie wykluczajcie ich! Starzy ludzie są skarbem, są mądrością. Młodzi muszą z nimi rozmawiać i na odwrót. Niech nie zabraknie troskliwej i pełnej czułości wrażliwości na osoby starsze, będące niezrównanym bogactwem naszych wspólnot. Chciałbym, aby pewnego dnia Nagrodę Nobla otrzymali właśnie ludzie starzy, którzy są pamięcią ludzkości”.

Papież nawiązał też do swego budującego spotkania z „dwoma lokalnymi młodzieńcami”. 99-letni Alberto Orlando jest bliskim ojca Pio, po dziś dzień troszczącym się o kaplicę stygmatów, przy której mieszka. Z kolei 98-letni Cosimo Cavaluzzo rokrocznie od 1939 roku pielgrzymuje z Pietrelciny pieszo do Beneventu, by oddać cześć swemu świętemu rodakowi.

Przed wyruszeniem w drogę do San Giovanni Rotondo Papież przez długi czas pozdrawiał i błogosławił rzesze wiernych, które szczelnie wypełniły wąskie uliczki miasteczka. Szczególnie dużo uwagi poświęcił chorym i niepełnosprawnym. Wielu z nich przywieziono na spotkanie z Franciszkiem na szpitalnych noszach.

bz/ rv
Przesłane 18 Marzec 2018 przez Administrator
Papież do spowiedników: jesteśmy narzędziami, a nie panami sumień
„Spowiednik nie jest źródłem Miłosierdzia. Jest jedynie koniecznym narzędziem do Jego otrzymania. Musimy pamiętać, że jesteśmy jedynie narzędziami, a nie panami sumień. Gdy stajemy się panami przeszkadzamy Bogu działać ” – Papież Franciszek mówił o tym podczas audiencji dla uczestników watykańskiego kursu dla spowiedników z całego świata. Jest on tradycyjnie organizowany przez Penitencjarię Apostolską w czasie Wielkiego Postu. W tym roku tematem kursu była relacja między spowiedzią sakramentalną, a rozeznawaniem powołania.

Ojciec Święty radził młodym spowiednikom, by przede wszystkim nauczyli się słuchać ludzi przychodzących do konfesjonału. „Trzeba dobrze wysłuchać zanim zacznie dawać się rady” – wskazał Franciszek.

„Dawanie odpowiedzi zanim zatroszczymy się o wysłuchanie pytań młodych ludzi, czy też, kiedy to jest konieczne, zanim pomożemy im wzbudzić w nich autentyczne pytania byłoby złą postawą. Spowiednik wezwany jest do bycia człowiekiem słuchania: ludzkiego wysłuchania penitenta i boskiego wsłuchiwania się w Ducha Świętego – mówił Papież. – Słuchając brata w czasie spowiedzi słuchamy samego Jezusa, biednego i pokornego. Słuchając Ducha Świętego nastawiamy się na uważne posłuszeństwo, stajemy się słuchaczami Słowa, a co za tym idzie oddajemy naszym młodym najlepszą posługę: pomagamy im nawiązać kontakt z samym Jezusem”.

Mając świadomość tego, że mówi głównie do młodych spowiedników, dopiero co zaczynających swe kapłańskie posługiwanie Papież podkreślił, że ich wiek może być pomocą w nawiązaniu lepszej relacji z młodymi penitentami. Zauważył jednak zarazem, że będzie im brakowało doświadczenia „wyrobionego spowiednika”. Przypomniał zarazem, że również w konfesjonale ważną rolę odgrywa także świadectwo spowiadającego kapłana.

bz/ rv
Przesłane 11 Marzec 2018 przez Administrator
Anioł Pański: czynić dobro dla Boga, nie dla własnych korzyści
W naszym życiu nie mamy szukać własnych korzyści i interesów, lecz jedynie chwały Boga, który jest miłością – mówił Papież w rozważaniu przed modlitwą Anioł Pański. Do takich wniosków skłania jego zdaniem dzisiejsza Ewangelia przedstawiająca Jezusa, który biczem uplecionym ze sznurów wygania ze świątyni jerozolimskiej bankierów i kupców, a także ich baranki i woły, przewracając przy tym stoły z monetami.

Jak zauważył Papież, to stanowcze działanie Jezusa robi wielkie wrażenie na zebranych, a zarazem budzi wrogość u zwierzchników religijnych i wszystkich, którzy czują, że Jego postępowanie zagraża ich interesom. Zdaniem Franciszka nie był to jednak akt przemocy. Ma o tym świadczyć fakt, że po zajściu nie interweniowali stróże porządku publicznego.

„Postępowanie to zostało odebrane jako czyn typowy dla proroków, którzy często potępiali w imię Boga nadużycia i wykroczenia. Pojawia się natomiast pytanie dotyczące władzy. Żydzi pytają Jezusa: «Jakim znakiem wykażesz się wobec nas?» (w. 18), czyli: czy masz władzę, by czynić takie rzeczy? Chcą, by udowodnił, że naprawdę działa w imię Boga. By zinterpretować ten gest oczyszczenia domu Bożego, Jego uczniowie posłużyli się tekstem biblijnym zaczerpniętym z Psalmu 69: «Gorliwość o dom Twój pożera Mnie» (w. 17). Ten psalm to wzywanie pomocy w sytuacji skrajnego niebezpieczeństwa z powodu nienawiści wrogów, sytuacji, którą Jezus będzie przeżywał podczas swej męki. Gorliwość o Ojca i Jego dom doprowadzi Go aż na krzyż: Jego gorliwość jest gorliwością miłości prowadzącej do ofiary, a nie fałszywą gorliwością, która twierdzi, że służy Bogu przemocą” – powiedział Ojciec Święty.

Franciszek zauważył, że znakiem, który da Jezus dla potwierdzenia swej władzy, będzie Jego śmierć i zmartwychwstanie: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo” (w. 19). Ewangelista natomiast dodaje: „On zaś mówił o świątyni swego ciała” (w. 21). Komentując te słowa, Papież zauważył, że od Paschy Jezusa rozpoczyna się nowy kult, kult miłości. On sam staje się też nową świątynią.

„Postawa Jezusa opisana w dzisiejszym fragmencie Ewangelii zachęca nas do przeżywania naszego życia nie w poszukiwaniu własnych korzyści i interesów, ale dla chwały Boga, który jest miłością. Zawsze mamy pamiętać o tych mocnych słowach Jezusa: «nie róbcie z domu Ojca mego targowiska» (w. 16). Źle się dzieje, kiedy Kościół ma z tym problemy i dom Boży staje się targowiskiem. Te słowa mają nam pomóc, byśmy uniknęli tego zagrożenia, by także nasza dusza, będąca mieszkaniem Boga, nie stała się targowiskiem, żyjąc w nieustannym poszukiwaniu własnych interesów, a nie wielkoduszną i solidarną miłością” – dodał Ojciec Święty.

Franciszek podkreślił, że to nauczanie Jezusa jest nadal aktualne. Dotyczy zarówno wspólnot Kościoła, jak i jednostek, a także społeczności niekościelnych i całego społeczeństwa.

„Wszyscy bowiem stają wobec pokusy czerpania korzyści z dobrych uczynków, będących niekiedy nawet naszym obowiązkiem, robienia przy tym własnych interesów, nawet nielegalnie. Jest to poważne zagrożenie, zwłaszcza jeśli traktuje się w sposób instrumentalny Boga i należny Mu kult, albo też posługę człowiekowi, będącemu Jego obrazem. Dlatego właśnie Jezus zdecydował się na tak stanowcze zachowanie, aby nami wstrząsnąć wobec tego śmiertelnego zagrożenia. Niech Maryja Panna wspiera nas w postanowieniu przeżywania tego Wielkiego Postu jako okazji do uznania Boga za jedynego Pana naszego życia, a nasze serca i działalność oczyści z wszelkiej formy bałwochwalstwa” – powiedział Ojciec Święty.

kb/ rv
Przesłane 04 Marzec 2018 przez Administrator
O. Cantalamessa: „Przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa” to temat kazań wielkopostnych
„Przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa” (Rz 13, 14) – te słowa św. Pawła z listu do Rzymian są myślą przewodnią kazań, które kaznodzieja papieski wygłasza w tym roku w piątki Wielkiego Postu dla Kurii Rzymskiej. Tłumacząc wybór tego tematu, o. Raniero Cantalamessa zauważył, że dla Boga w Kościele najważniejsza jest świętość, wszystko inne: dokumenty, działania duszpasterskie, posługiwanie powinno temu służyć. Ponadto, jak mówią dokumenty Soboru Watykańskiego II, świętość to doskonałe zjednoczenie z Chrystusem i tę odnowioną wizję świętości trzeba wziąć pod uwagę, a to oznacza – kontynuował za św. Pawłem – że już nie my żyjemy, ale żyje w nas Chrystus.

W wywiadzie dla L’Osservatore Romano włoski kapucyn zwrócił także uwagę na rolę i znaczenie świętych w Kościele. Podkreślił, że są oni żywą Ewangelią i czynią go wiarygodnym. „Aż trudno sobie wyobrazić – mówił – czym byłby Kościół przez te dwa minione tysiąclecia bez niekończącej się rzeszy świętych, którzy go naznaczyli. Jedną z rzeczy, które bardzo zadziwiają i zachęcają do wielbienia Boga za świętych jest ich niewyobrażalna różnorodność”, bo Bóg w każdym czasie i miejscu ich powoływał i takimi czynił.

W dzisiejszym, pierwszym kazaniu kaznodzieja papieski podkreślił, że aby przemieniać świat, trzeba przemieniać siebie samych. Odniósł się tym samym do słów św. Pawła z Listu do Rzymian: „Nie bierzcie wzoru z tego świata”, po czym wyjaśnił, czym jest ów „świat”, do którego nie powinniśmy się dostosowywać.

„Wiemy już z Nowego Testamentu, czym jest świat, z którego nie można brać wzoru: nie chodzi o świat stworzony i kochany przez Boga, nie są to ludzie, którym musimy zawsze wychodzić naprzeciw, zwłaszcza ubodzy, ostatni, cierpiący. «Zmieszanie się» z tym światem cierpienia i marginalizacji jest paradoksalnie najlepszym sposobem na oddzielenie się od świata, gdyż jest to pójście tam, skąd świat ze wszystkich sił ucieka. To oddzielenie się od egoizmu, głównej reguły nim rządzącej” - powiedział włoski kapucyn.

Na koniec o. Cantalamessa przestrzegł przed poddawaniem się kulturze obrazów, obecnej zwłaszcza w internecie. Jeśli niektóre obrazy zakłócają nasz spokój, powinniśmy spojrzeć na Krzyż lub uklęknąć przed Najświętszym Sakramentem. Potrzeba dziś „postu od obrazów tego świata” - powiedział.

pp, mn/rv, ossrom
Przesłane 25 Luty 2018 przez Administrator
Papież do wspólnoty Seminarium Regionu Sardynii
Kroczcie z radością, wytrwałością i odpowiedzialnością drogą seminaryjnej formacji, aby nauczyć się tego sposobu życia apostolskiego, które będzie zdolne odpowiedzieć na współczesne wyzwania ewangelizacji – powiedział Franciszek do alumnów Papieskiego Seminarium Regionu Sardynii. Papież przyjął ich wraz z przełożonymi i formatorami na audiencji z okazji 90. rocznicy powstania. Zachęcił, aby jubileusz stał się okazją do nowego impulsu w duszpasterstwie powołaniowym oraz w formacji do podjęcia zadań kapłańskich.

„Współczesna bieda duchowa i materialna sprawiają, że jeszcze ważniejsze staje się to, do czego kapłani zawsze byli wezwani, czyli do bycia pasterzami szczególnie wyczulonymi na ludzi ubogich, zdolnymi do towarzyszenia im, do dzielenia z nimi ich prostego stylu życia tak, aby ubodzy czuli, że kościoły są w pierwszym rzędzie ich domem. Zachęcam was, abyście już od teraz przygotowywali się do bycia kapłanami z ludu wziętymi i dla ludu, a nie tymi, którzy ciemiężą powierzony sobie lud, abyście byli sługami. Bardzo potrzeba ludzi Bożych, którzy patrzą na to, co najważniejsze, którzy prowadzą życie wstrzemięźliwe i przejrzyste, bez nostalgii za tym, co minęło, ale zdolni do patrzenia w przód, zgodnie ze zdrową tradycją Kościoła” – powiedział Ojciec Święty.

Papież podkreślił, że seminarium jest szkołą wierności Jezusowi i Kościołowi, aby opowiadać się za Nim w sposób wolny i nieodwołalny. Aby uczyć się tej postawy, należy zgłębiać tajemnicę modlitwy, która swój szczyt znajduje w Eucharystii oraz w studium i kontemplacji Pisma św.

Franciszek zwrócił uwagę także na szczególną rolę formatorów, od których, w dużym stopniu, zależy jakość przyszłych kapłanów. Ich zadaniem jest dbałość o zrównoważony i spójny rozwój człowieczeństwa kandydatów do kapłaństwa tak, aby w przyszłości mogli podjąć powierzoną im misję.

pp/rv
Przesłane 18 Luty 2018 przez Administrator
Papież do stygmatystów: w wolności, prawdzie i w modlitwie żyjcie we wspólnocie
Na kwestię życia wspólnotowego zwrócił uwagę Papież w przemówieniu, które skierował do uczestników Kapituły Generalnej Zgromadzenia Najświętszych Stygmatów (stygmatystów). Przygotowane wcześniej przemówienie wręczył im przez przełożonego generalnego, a w czasie spotkania zwrócił się do nich w improwizowanych słowach będących odpowiedzią na przemównienie powitalne.

Podkreślił, że życie we wspólnocie nie jest łatwą rzeczą, gdyż każdy ma swoje ludzkie ograniczenia: zazdrość, nieporozumienia, współzawodnictwo. Trzeba być tego świadomym, bo nikt nie jest od tego wolnym. Dlatego też trzeba być szczerym i mówić prawdę, z miłością, delikatnością o tym, co boli. Nigdy jednak nie wolno ukrywać tych rzeczy, albo mówić je za plecami. Zachęcił więc do modlitwy za siebie nawzajem, a szczególnie za trudne sytuacje.

„Zachęcam was, abyście w życiu wspólnotowym szli drogą prawdy, wolności, z miłością i modlitwą, i szli w ten sposób bez strachu. Nie bójcie się! Jest niedobrze, kiedy zakonnik nie ma odwagi, aby powiedzieć jasno to, co myśli swojemu bratu, ale odwraca się od niego i mówi to drugiemu. To jest plotkowanie!” – powiedział Franciszek.

Papież zaznaczył także, że braterstwo nie oznacza bycia przyjacielem wszystkich.

„Proszę was dbajcie o braterstwo. Ale to wcale nie znaczy, że wszyscy musimy być bliskimi przyjaciółmi. Nie, mamy być braćmi. Z szacunkiem, z poszanowaniem godności drugiego, jego wolności i módlmy się jedni za drugich. I proszę, abyście z tego zrobili rachunek sumienia” – stwierdził Ojciec Święty.

Bądźcie misjonarzami pełnymi radości i łagodności, abyście mogli spotkać się z każdym człowiekiem – zachęcił Franciszek członków Kapituły Generalnej Zgromadzenia Najświętszych Stygmatów (stygmatystów). Papież wręczył im przygotowane przemówienie, a do nich skierował improwizowane słowa.

W napisanym tekście Papież odwołał się do słów Jezusa z Ewangelii św. Łukasza: „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął” (Łk 12,49). Podkreślił, że ogień, o którym mówi Biblia nie jest ogniem niszczącym, ale jest ogniem miłości, który zdobywa ludzkie serca nie przemocą, ale szanując wolność i odpowiedni czas każdego.

Franciszek wezwał członków Zgromadzenia Najświętszych Stygmatów do prowadzenia ludzi ku nawróceniu i do komunii z Jezusem. Przestrzegł, że głosiciel Ewangelii nie zawsze jest przyjmowany i mile widziany. Ale trzeba być wytrwałym i mieć cierpliwość i nie bać się być świadkiem Chrystusa.

Następnie Papież opisał, jaki jest ogień, który przynosi Jezus. „Jest to ogień miłości, który oczyszcza serca i który zapłonął na Chrystusowym krzyżu. Jest to ogień Ducha Świętego, który został wylany w dniu Pięćdziesiątnicy” – czytamy w tekście wręczonym stygmatystom. Ten ogień pomaga w odróżnianiu tego, co ma wartość wieczną od tego, co ma wartość znikomą. To ogień próby i trudności, który hartuje, czyni człowieka silnym i mądrym. To także ogień braterskiej miłości. Jej świadectwo jest potwierdzeniem głoszonej Ewangelii. Jeżeli we wspólnocie go brak to jest ona zimna, panuje tam mrok, samotność. Jeżeli zaś ogień braterskiej miłości jest widoczny, to jest ciepło, jest jasno i taka wspólnota jest silna i może iść dalej. I rodzą się nowe powołania do słodkiej misji ewangelizacyjnej.

Na zakończenie Papież jeszcze raz zachęcił stygmatystów, aby ten ogień nieśli do wspólnot chrześcijańskich, szczególnie do ubogich, do tych, którzy nie czują się kochani przez nikogo, do bezdomnych, żyjących w smutku i rozpaczy, do więźniów oraz migrantów i tych, którzy musieli opuścić swoje domy z powodu wojen i przemocy.

pp/rv
Przesłane 11 Luty 2018 przez Administrator
Papież o walce z lichwą i hazardem: państwo powinno chronić obywateli
Władze publiczne, a zwłaszcza ci, którzy sprawują nadzór nad systemem bankowym powinni chronić obywateli, a w szczególności rodziny przed plagą lichwy. Mówił o tym Papież spotykając się z włoskimi organizacjami i fundacjami, które pomagają ofiarom lichwy i hazardu. Na wstępie zauważył z uznaniem, że dzięki ich działalności w ciągu ostatnich 20 lat udało się pomóc ponad 25 tys. rodzin. Dzięki temu mogły one zachować swój dom, firmę, a przede wszystkim godność.

Franciszek podkreślił, że lichwa upokarza i zabija. Jest złem starodawnym, lecz wciąż obecnym, które niczym wąż dusi swe ofiary.

„Lichwie można zapobiegać, wychowując do skromnego stylu życia, który potrafi odróżnić to, co zbyteczne, od tego, co konieczne, i który uczy odpowiedzialności, by nie zaciągać kredytów na zakup rzeczy, z których można zrezygnować. Ważne jest byśmy rehabilitowali cnoty ubóstwa i ofiarności. Ubóstwa, by nie stać się niewolnikiem rzeczy, i ofiarności, bo w życiu nie można mieć wszystkiego. Ważne jest kształtowanie mentalności odznaczającej się prawością i uczciwością, zarówno u jednostek, jaki i w instytucjach” – powiedział Ojciec Święty.

Zdaniem Papieża u podłoża wszystkich kryzysów gospodarczych i finansowych leży koncepcja życia, która na pierwszym miejscu stawia zysk, a nie człowieka. Dlatego godność człowieka, etyka i solidarność muszą zawsze znajdować się w centrum polityki gospodarczej. Instytucje publiczne powinny też walczyć z tym, co sprzyja praktyce lichwy, na przykład z hazardem. Franciszek przyznał, że w Buenos Aires osobiście widział starsze już kobiety, które pobierały z banku emeryturę, a następnie udawały się z nią do salonów gier hazardowych. „Jest to patologia, która cię pociąga i zabija” – dodał Papież.

„Lichwa jest grzechem ciężkim. Zabija życie, depcze godność człowieka, jest siłą napędową korupcji i przeszkodą dla dobra wspólnego. Osłabia ona również społeczne i gospodarcze fundamenty kraju. Ponieważ z tak wielką liczbą ubogich, z tyloma zadłużonymi rodzinami, z tyloma ofiarami groźnych przestępstw i z tak wielką liczbą ludzi skorumpowanych żaden kraj nie może planować poważnego odrodzenia gospodarczego ani czuć się bezpiecznie” – mówił Ojciec Święty.

Franciszek zwrócił też uwagę na pozytywne osiągnięcia organizacji, które pomagają ofiarom lichwy i hazardu. Przywracają im ufność i pomagają podnieść się z nędzy. Są też zachętą dla instytucji publicznych, aby wdrażały odpowiednią politykę pomocową. Dla samych lichwiarzy są natomiast wezwaniem do opamiętania, by zrozumieli, że nie wolno zabijać brata dla pieniędzy.

„Ludzie, którym pomogliście się wydostać z lichwy, mogą zaświadczyć, jak gęsta i przerażająca jest ciemność tunelu, który musieli przebyć. Silniejsze jest jednak światło, które może oświecić i dać pokrzepienie. Dla ludzi ubogich, zadłużonych, dla firm, które doświadczają trudności, możecie być punktem odniesienia, który daje nadzieję. Nadal pełnijcie waszą posługę z odwagą i wytrwałością. Jest to cenny zaczyn dla całego społeczeństwa. Dobrze o tym wiedzą ofiary lichwy i hazardu, których przedstawiciele przybyli tu z wami. Kieruję do nich moje pozdrowienie i słowa zachęty, bo wiem, że z pomocą Boga i dzięki solidarności tak wielu braci weszli na nową drogę. Ludziom, którzy znajdują się jeszcze w głębi tunelu przekazujcie waszą odwagę, dzieląc się własnym doświadczeniem i dając świadectwo, że z lichwy i hazardu można się wyzwolić” – powiedział Ojciec Święty.

Na zakończenie Papież ponowił apel o kształtowanie nowego humanizmu gospodarczego i położenie kresu gospodarce wykluczenia i niesprawiedliwości, która zabija i w której ludzie nie są już osobami, lecz narzędziem logiki odrzucenia, powodującej wielkie nierówności.

kb/ rv
Przesłane 03 Luty 2018 przez Administrator
Papież u św. Marty: pamiętać o nieuchronności śmierci
Myśl o śmierci chroni nas przed złudzeniem, że jesteśmy władcami czasu – mówił Papież podczas porannej Eucharystii w Domu św. Marty. Śmierć jest faktem, śmierć jest dziedzictwem, śmierć jest pamięcią – dodał Franciszek.

W homilii odniósł się do pierwszego czytania, które mówi o śmierci króla Dawida. Przypomniał, że nie jesteśmy ani wieczni, ani chwilowi. Jesteśmy ludźmi, którzy idą przez czas, mamy swój początek i koniec. Papież zachęcał więc do modlitwy o właściwe poczucie czasu, aby nie być więźniem chwili obecnej, zamkniętym w sobie.

„Istnieje bowiem taka pokusa chwili, która zdobywa panowanie nad życiem i prowadzi cię do błąkania się po tym egoistycznym labiryncie chwili obecnej bez przyszłości. Zawsze tam i z powrotem, tam i z powrotem, nieprawdaż? A nasza życiowa droga kończy się śmiercią, wszyscy to wiemy. I dlatego Kościół zawsze starał się skłaniać do refleksji nad naszym końcem, nad śmiercią” – powiedział Ojciec Święty.

Franciszek zauważył, że dobrze jest sobie powtarzać: „Nie jestem panem czasu”. W ten sposób wyzwalamy się ze złudzeń chwili, z traktowania życia jako bezsensownego łańcucha złożonego z kolejnych momentów. Musimy pamiętać, że jesteśmy w drodze – mówił Papież – i musimy patrzeć przed siebie. Trzeba też jednak wiedzieć, że śmierć jest dziedzictwem, nie materialnym, ale świadectwem, które pozostawiam w spadku.

„I trzeba się pytać, jakie by było moje dziedzictwo, gdyby to dziś Bóg mnie wezwał? Jakie dziedzictwo pozostawię po sobie, jakie świadectwo życia? Ważne, byśmy postawili sobie to pytanie. I w ten sposób się przygotowywali, bo dotyczy to nas wszystkich, nikt z nas nie będzie trwał na zawsze. Wszyscy pójdziemy tą drogą” – mówił Ojciec Święty.

Na zakończenie homilii Papież zauważył, że śmierć jest też swoista formą pamięci: pamięcią uprzedzającą, która skłania do refleksji.

„Kiedy umrę, co pomyślę o tej decyzji, którą dzisiaj mam podjąć, o tym jak żyję dzisiaj? Jest to pamięć uprzedzająca, która oświeca moje dzisiaj, tę chwilę. Fakt śmierci oświeca decyzje, które muszę podejmować każdego dnia”.

kb/ rv
Przesłane 02 Luty 2018 przez Administrator
Kard. zapewnia o zaangażowaniu Papieża w ochronę nieletnich
Przewodniczący Papieskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich wystosował oświadczenie w sprawie pedofilskiego skandalu w Chile. Dotyczy on głośnego przypadku 87-letniego dziś ks. Fernanda Karadimy, który dopuścił się wielu przestępstw seksualnych przeciw nieletnim. Jednym z jego wychowawców jest bp Juan Barros Madrid, któremu zarzuca się tuszowanie ciężkich przewinień ks. Karadimy. W 2015 r. Franciszek mianował go ordynariuszem diecezji Osorno. Od tego czasu ofiary pedofilii i liczne środowiska katolickie w Chile domagają się jego dymisji. Dwa dni temu dziennikarze pytali Papieża o jego opinię na temat bp. Barrosa. Franciszek stwierdził: „Wypowiem się w tej sprawie, kiedy będziemy posiadali dowody przeciw bp. Barrosowi. Nie ma ani jednego dowodu. Wszytko inne to oszczerstwa, jasne?”.

Odnosząc się do tej wypowiedzi kard. Sean O’Malley oświadczył: „Jest zrozumiałe, że wczorajsza deklaracja Papieża Franciszka w Santiago, w Chile, mogła stać się źródłem wielkiego cierpienia dla osób, które doświadczyły wykorzystania seksualnego ze strony duchownych czy innych sprawców. Słowa te niosą przesłanie, że «jeśli nie możesz dowieść swych oskarżeń, to nie można ci wierzyć» i sprawiają, że osoby, które doświadczyły nagannego i zbrodniczego naruszenia własnej godności, czują się opuszczone i zesłane na wygnanie kompromitacji”.

Przewodniczący watykańskiej komisji zastrzega jednak, że osobiście nie był uczestnikiem sytuacji, w której Papież udzielił tej odpowiedzi i dlatego nie może powiedzieć, z jakiego powodu Ojciec Święty zdecydował się na użycie takich właśnie sformułowań. „Wiem jednak, że Papież Franciszek w pełni uznaje ogromne błędy Kościoła i jego duchownych, którzy dopuścili się nadużyć względem dzieci, oraz niszczące skutki tych zbrodni dla ofiar i ich bliskich”.

Kard. O’Malley dodaje, że osobiście towarzyszył Franciszkowi w wielu jego spotkaniach z ofiarami nadużyć i może zaświadczyć o jego bólu i świadomości, jak głębokie są rany ofiar. Przypomina też deklaracje Papieża o tym, że w Kościele nie ma miejsca dla tych, którzy wykorzystują dzieci i że trzeba wprowadzać zerową tolerancję dla takich zachowań.

kb/ rv
Przesłane 21 Sty 2018 przez Administrator
Content Management Powered by UTF-8 CuteNews