Papież na chrzcie: rodzice mają przekazywać wiarę!
To rodzice mają przekazywać swym dzieciom wiarę. Zanim poznają ją na katechezie, dzieci uczą się wierzyć we własnym domu – mówił Papież w homilii podczas Mszy Niedzieli Chrztu Pańskiego. Zgodnie z tradycją Franciszek odprawił ją w Kaplicy Sykstyńskiej i udzielił chrztu 27 dzieciom.

Nawiązując do przebiegu liturgii chrzcielnej, Ojciec Święty przypomniał rodzicom o zobowiązaniach, które zaciągają dziś względem swych dzieci.

Przekaz wiary to wasze zadanie

“Na początku liturgii postawiono wam pytanie: o co prosicie dla swych dzieci? A wy odpowiedzieliście: o wiarę. Prosicie Kościół o wiarę dla waszych dzieci, a one otrzymają dziś Ducha Świętego i dar wiary, które każde z nich przyjmie do swego serca, do swej duszy. Ale potem ta wiara musi się rozwijać, musi wzrastać. Ktoś powie mi: ależ tak, muszą się tego nauczyć. Tak, kiedy rozpoczną katechizację, będą się dużo uczyć, nauczą się katechizmu – mówił Ojciec Święty. - Ale wiarę, zanim zaczniemy jej uczyć, trzeba ją przekazać i to należy do was. Takie jest zadanie, które dziś otrzymujecie: przekazać wiarę. To dokonuje się w domu. Wiarę zawsze przekazuje się w dialekcie, w dialekcie rodzinnym, domowym. W domowej atmosferze.”

Franciszek zauważył, że rodzice mają przekazywać wiarę własnym przykładem, słowami, a także ucząc dzieci znaku krzyża. Podkreślił, że jest to bardzo ważne, bo są dziś dzieci, które nawet nie potrafią się dobrze przeżegnać.

Nie kłóćcie się w obecności dzieci

“Jednakże ważne jest, abyście przekazywali wiarę waszym życiem w wierze: niech widzą waszą małżeńską miłość, niech widzą pokój, który panuje w waszym domu, niech widzą, że jest tam Jezus – mówił Papież. – Pozwolę sobie dać wam jedną radę, nie gniewajcie się, ale radzę wam: nigdy nie kłóćcie się w obecności dzieci, nigdy. To normalne, że małżonkowie się kłócą. To całkiem normalne. Byłoby dziwne, gdyby się nie kłócili. Kłóćcie się, ale niech one tego nie słyszą, niech tego nie widzą. Nie zdajecie sobie sprawy, jak bardzo dziecko przejmuje się kłótniami rodziców. Taka jest moja rada, która pomoże wam przekazywać wiarę. Czy kłótnie są złe? Nie zawsze. Są normalne, całkiem normalne. Ale niech dzieci tego nie widzą i nie słyszą, aby się nie przejmowały.”

Na zakończenie homilii Franciszek skupił się na głównych bohaterach tej liturgii, usprawiedliwiając ich nieco hałaśliwe zachowanie.

Tym razem w Kaplicy Sykstyńskiej chór płaczu

“Jak widzicie - mówił Papież - dzieci czują, że są dziś w dość dziwnym miejscu. Może jest im za ciepło, są za bardzo przykryte. Czują, że wszystko jest tu bardzo tkliwe. Ale płaczą też dlatego, że są po prostu głodne. Jest też trzeci powód do płaczu. Płacz prewencyjny. Czują się dziwnie, nie wiedzą co się stanie i myślą sobie: na wszelki wypadek zapłaczę, a potem się zobaczy. Tak się bronią. Proszę was: niech będzie im tu wygodnie. Nie przykrywajcie ich za bardzo. A jeśli płaczą z głodu, nakarmicie je. Mówię to do mam: nakarmcie dzieci, nie przejmujcie się, Pan Bóg tego chce. W czym by to miało być niebezpieczne? Widzimy, że dzieci mają powołanie polifoniczne. Jedno zaczyna płakać, drugie odpowiada na zasadzie kontrapunktu, a potem kolejne i na koniec mamy cały chór płaczu.”
Przesłane 13 Sty 2019 przez Administrator
Papież: wyruszajmy z Mędrcami drogą pokornej miłości
W homilii podczas Mszy w uroczystość Objawienia Pańskiego Papież Franciszek podkreślił, że ukazuje ona Boga, który przyszedł do wszystkich: każdy naród, język i lud jest przez Niego przyjęty i miłowany. Zadziwiający jest również sposób w jaki ukazuje się człowiekowi. Nie staje w świetle reflektorów, ale przychodzi w skromnej grocie oraz w towarzystwie prostych ludzi.

Światło Boga nie trafia do tych, którzy świecą własnym światłem. Bóg wychodzi naprzeciw człowiekowi, ale się nie narzuca; świeci, ale nie oślepia.

Papież – nie my jesteśmy słońcem ludzkości

"Zawsze istnieje wielka pokusa mylenia światła Boga ze światłem świata. Ileż razy goniliśmy za zwodzącymi przebłyskami władzy i pierwszego planu na scenie, przekonani, że dobrze służymy Ewangelii! Ale w ten sposób ustawiliśmy światła po niewłaściwej stronie, ponieważ Boga tam nie było. Jego łagodne światło jaśnieje w pokornej miłości – zaznaczył Papież. - Ileż razy, jako Kościół, staraliśmy się błyszczeć własnym światłem! Ale to nie my jesteśmy słońcem ludzkości. Jesteśmy księżycem, który, pomimo swoich cieni, odzwierciedla prawdziwe światło, Pana. Kościół jest tajemnicą księżyca. Pan jest światłością świata (J 9, 5). On, a nie my.”

Ojciec Święty zwrócił uwagę, że jesteśmy wzywani do powstania i wyruszenia w drogę na spotkanie z Bogiem. Należy również przyoblekać się w Niego, bo On jest światłem. To jest sposób, aby Jezus stał się naszą codzienną szatą. Aby Go odnaleźć należy wyruszyć drogą pokornej miłości.

Papież zaznaczył, że taką przygodę podjęli Mędrcy, a przed nimi Maryja, Józef i pasterze. Wszyscy oni opuścili swoje domy i stali się pielgrzymami na drogach Boga. Tylko ten, kto jest gotowy do porzucenia swoich przywiązań i decyduje się, aby wyruszyć w drogę, odnajduje tajemnicę Boga.

Franciszek zauważył, że nie wystarczy wiedzieć, gdzie urodził się Jezus, jeśli nie dotrzemy do tego miejsca. Nie wystarczy również wiedzieć, że On się narodził, jeśli Go nie spotkamy. Dopiero kiedy Jego miejsce staje się naszym miejscem, Jego „kiedy” staje się naszym „kiedy”, Jego osoba naszym życiem, to wtedy możemy zaświecić Jego blaskiem. Wtedy Jezus rodzi się w naszym wnętrzu oraz staje się dla nas Bogiem żywym.

Papież – jakie dary przynosimy naszemu Królowi?

"Dzisiaj jesteśmy zachęceni do naśladowania Mędrców. Nie dyskutują, ale idą; nie zatrzymują się rozglądając wokół, lecz wchodzą do domu Jezusa; nie stawiają siebie w centrum, lecz upadają na twarz przed Nim, będącym centrum; nie trzymają się sztywno swoich planów, ale przygotowują się do pójścia innymi drogami. W ich gestach jest ścisły kontakt z Panem, radykalna otwartość na Niego, całkowite włączenie w Niego – stwierdził Ojciec Święty. - Z Nim posługują się językiem miłości, tym samym językiem, którym Jezus już przemawia, będąc jeszcze niemowlęciem. Mędrcy idą do Pana, nie po to, by przyjmować, ale aby dawać. Zadajmy sobie pytanie: czy w Boże Narodzenie przynieśliśmy jakieś dary dla Jezusa, na Jego święto, czy też wymieniliśmy jedynie prezenty między sobą?”

Franciszek podkreślił, że Ewangelia przedstawia szczególną listę podarunków. Złoto przypomina, że pierwsze miejsce należy oddać Panu Bogu. Kadzidło symbolizujące modlitwę zwraca uwagę, że aby wydać woń powinna ona „spalać” trochę naszego czasu. Mirra wskazuje na potrzebę troski o ciała doświadczone cierpieniem. Drogocenne dla Boga jest miłosierdzie i bezinteresowność.

Ojciec Święty wezwał na zakończenie, aby nie tracić okazji do uczynienia pięknego daru dla naszego Króla, który przyszedł do wszystkich, w ubóstwie Betlejem. Wtedy jego światło zajaśnieje nad nami.

Krzysztof Ołdakowski SJ – Watykan
Przesłane 06 Sty 2019 przez Administrator
Anioł Pański: obecność Pana źródłem radości
Jeśli będziemy chodzić w obecności Pana, w naszym sercu zawsze będzie radość – mówił Papież w rozważaniu przed modlitwą Anioł Pański. Franciszek wyjaśnił znaczenie radości, o której mówi dzisiejsza, trzecia niedziela Adwentu. Zauważył, że radością najwyższej próby, radością pełną jest pokój: pokorna radość na co dzień, niepozorna, ale prawdziwa.

Franciszek wyjaśnił na wstępie znaczenie liturgicznego wezwania do radości, które znajdujemy w czytaniu z Księgi proroka Sofoniasza. Mamy się radować, bo Pan odwołał potępienie.

“Bóg przebaczył, nie chciał karać! Zatem lud nie ma już powodu do smutku i przygnębienia, ale wszystko prowadzi do radosnej wdzięczności wobec Boga, który zawsze chce odkupić i zbawić tych, których miłuje. A miłość Pana do swego ludu jest nieustanna, porównywalna z czułością ojca wobec dzieci, oblubieńca dla oblubienicy, jak dalej mówi Sofoniasz: «uniesie się weselem nad tobą, odnowi swą miłość, wzniesie okrzyk radości» (w. 17).”

Franciszek zauważył, że słowa proroka Sofoniasza odnoszą się do narodzin Jezusa. Wybrzmiewają zatem w chwili zwiastowania, ale są też skierowane do każdego z nas.

“ A dzisiaj ta sama nowina jest skierowana do Kościoła, powołanego do przyjęcia Ewangelii, aby stała się ciałem, konkretnym życiem, mówi do Kościoła, do każdego z nas: «Raduj się, mała wspólnoto chrześcijańska, uboga i pokorna, ale piękna w moich oczach, ponieważ żarliwie pragniesz mojego królestwa, łakniesz i pragniesz sprawiedliwości, cierpliwie planujesz taktyki pokoju, nie idziesz za kolejnymi władcami, ale trwasz wiernie u boku ubogich. Niczego się zatem nie lękasz, a twoje serce się raduje”. ”

Jak zachować radość pośród codziennych przeciwności uczy nas natomiast w drugim czytani św. Paweł. Zachęca nas bowiem, byśmy niczym się nie martwili, lecz w każdej sytuacji przedstawiali Bogu wszystkie nasze pragnienia, potrzeby i obawy.

Krzysztof Bronk – Watykan
Przesłane 17 Grud 2018 przez Administrator
Papież: Adwent to czas nawrócenia
Adwentowy czas oczekiwania na Jezusa zakłada podjęcie procesu nawrócenia. Papież Franciszek mówił o tym w rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański”. Jako przewodnika na tej drodze ukazał Jana Chrzciciela, o którym mówi dzisiejsza Ewangelia. Zachęcił też do rozsypywania wokół siebie, z wytrwałą cierpliwością, ziaren pokoju, sprawiedliwości i braterstwa. Podkreślił, że uczniowie Jezusa wezwani są do odważnego świadectwa i rozniecania w świecie prawdziwej nadziei.

Ojciec Święty zauważył, że nawrócenie jest pełne, jeśli prowadzi do pokornego uznania naszych błędów, naszych niewierności i niewywiązywania się ze swoich zobowiązań.

“Przede wszystkim jesteśmy wezwani do naprawienia wyrw utworzonych przez oziębłość i obojętność, otwierając się na innych z tymi samymi uczuciami, co Jezus, to znaczy z tą serdecznością i braterską wrażliwością, która zajmuje się potrzebami bliźniego. Nie można mieć relacji miłości, miłosierdzia braterstwa, jeśli są w niej dziury, tak samo jak nie można iść drogą pełną dziur. To oznacza zmianę postawy, a wszystko ze szczególną troską o najbardziej potrzebujących – mówił Franciszek. – Następnie musimy wyszlifować wiele szorstkości powodowanych przez pychę i poczucie wyższości, podejmując konkretne gesty pojednania z naszymi braćmi, prosząc o przebaczenie naszych win. Nie jest łatwo się pojednać. Zawsze się myśli, kto ma zrobić pierwszy krok. Pan nam pomaga jeśli mamy dobrą wolę.”

Papież podkreślił, że wierzący to ten, który przez swoje bycie blisko swego brata, jak Jan Chrzciciel otwiera drogi na pustyni, to znaczy wskazuje perspektywy nadziei nawet w trudnych sytuacjach życiowych, naznaczonych porażką i klęską.

“Nie możemy się poddać w obliczu negatywnych sytuacji zamknięcia i odrzucenia; nie możemy dać się uzależnić od mentalności świata, ponieważ centrum naszego życia stanowi Jezus i Jego słowo światła, miłości, pocieszenia – mówił Papież. – Jan Chrzciciel zachęcał do nawrócenia ludzi swego czasu z mocą, zdecydowanie i surowo. A jednak potrafił słuchać, umiał podejmować gesty czułości i przebaczenia wobec rzeszy ludzi, którzy przyszli do niego, aby wyznać swoje grzechy i przyjąć chrzest pokuty.”

Ojciec Święty podkreślił, że świadectwo życia Jana Chrzciciela, czystość jego przepowiadania oraz jego odwaga w głoszeniu prawdy potrafiły rozbudzić oczekiwania i nadzieje na Mesjasza, które już dawno były uśpione. „Także dzisiaj, uczniowie Jezusa są wezwani, aby byli Jego pokornymi, ale odważnymi świadkami, aby rozniecić nadzieję, aby uzmysłowić, że mimo wszystko królestwo Boże nieustannie jest budowane z dnia na dzień mocą Ducha Świętego” – podkreślił Ojciec Święty. Zachęcił też do rozsypywania wokół siebie, z wytrwałą cierpliwością, ziaren pokoju, sprawiedliwości i braterstwa.

Beata Zajączkowska - Watykan
Przesłane 10 Grud 2018 przez Administrator
Papież o oczekiwaniu na Jezusa: można wyprawić wspaniałe święta i Go nie spotkać
Adwent zachęca do otwarcia naszych serc na przyjęcie Jezusa – mówił Papież na „Anioł Pański”. Podkreślił, że „jeśli patrzymy na Boże Narodzenie tylko przez pryzmat konsumpcjonizmu i tego, co kupić, by wyprawić wspaniałe święta, to Jezus przyjdzie, ale my Go nie spotkamy”. O zbliżających się świętach, pielgrzymom przybyłym na modlitwę z Papieżem, przypominały stojąca już na placu św. Piotra bożonarodzeniowa choinka i powstająca szopka.

Ojciec Święty zauważył, że Adwent to nie tylko czas oczekiwania na Boże Narodzenie, ale również przygotowanie na ostateczne spotkanie z Jezusem poprzez konsekwentne i odważne decyzje. Podkreślił, że w ciągu czterech najbliższych tygodni jesteśmy wezwani do porzucenia zrezygnowanego i schematycznego stylu życia, ożywiając nadzieję i marzenia na nową przyszłość. W tym kierunku zmierza właśnie Ewangelia dzisiejszej niedzieli przestrzegając byśmy nie dali się gnębić egoistycznym stylem życia i konwulsyjnym rytmem dni.

„Być czujnymi i modlić się: tak właśnie należy przeżywać ten okres od dzisiaj do Świąt Bożego Narodzenia” – podkreślił Franciszek. Wskazał, że uśpienie wewnętrzne rodzi się zawsze z kręcenia się wokół samego siebie i utknięcia w zamknięciu swojego życia, z jego problemami, radościami i bólami. „To tutaj tkwi źródło odrętwienia i lenistwa, o których mówi Ewangelia” – wskazał Papież.

“Adwent zachęca nas do starania o czujność, patrząc poza samych siebie, poszerzając nasz umysł i serce, aby otworzyć się na potrzeby naszych braci i na pragnienie nowego świata – mówił Franciszek. – Jest to pragnienie wielu narodów dręczonych przez głód, niesprawiedliwość i wojnę; jest to pragnienie ubogich, słabych, opuszczonych. To właściwy okres, by otworzyć nasze serca, aby zadać sobie konkretne pytania o to, jak i dla kogo poświęcamy nasze życie.”

Papież podkreślił, że drugą postawą służącą dobremu przeżyciu okresu oczekiwania na Pana jest modlitwa. Wskazał, że nasze modlitewne oczekiwanie powinno być wsłuchiwaniem w Słowo Boże, ponieważ „także nam chrześcijanom, będącym również ludem Bożym, zagraża zeświecczenie i zatracenie swojej tożsamości, a nawet «spoganienie» stylu chrześcijańskiego”. W spontanicznych słowach Franciszek podkreślił, że w Adwencie trzeba być czujnym, modlić się, otworzyć na innych a nie tylko być zamkniętym w nas samych. „Jeśli patrzymy na Boże Narodzenie tylko przez pryzmat konsumpcjonizmu i myślenia o tym, co kupić, by wyprawić wspaniałe święta, to Jezus przyjdzie, ale my Go nie spotkamy” – dodał Papież.

Zawierzając czas adwentowego oczekiwania Maryi, kobiecie oczekiwania i modlitwy, Franciszek podkreślił, że Bóg pozostaje wierny i posługuje się nawet ludzkimi błędami, aby okazać swoje miłosierdzie.

Beata Zajączkowska – Watykan
Przesłane 02 Grud 2018 przez Administrator
Papież: królestwo Boże opiera się na miłości
Obchodzona dzisiaj uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata przypomina, że życie świata stworzonego nie postępuje naprzód przypadkowo, ale zmierza do celu ostatecznego, jakim jest ukazanie się Chrystusa. Zwieńczeniem historii będzie Jego wieczne królestwo – na tę prawdę wskazał Papież w rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański”. Odniósł się w nim do Ewangelii św. Jana, która opisuje sąd Jezusa przed Piłatem (J 18, 33b-37).

Franciszek zaznaczył, że Jezus nie miał ambicji politycznych i choć jest królem, to Jego królestwo nie jest z tego świata. Kiedy lud chciał obwołać Go królem usunął się na górę, aby się modlić.

“Jezus chce dać jasno do zrozumienia, że ​​ponad władzą polityczną jest inna, o wiele większa, której nie osiąga się ludzkimi środkami. Przyszedł na ziemię, aby sprawować tę władzę, którą jest miłość, dając świadectwo prawdzie (por. w. 37). Chodzi o Bożą prawdę, która jest w ostatecznym rachunku istotnym przesłaniem Ewangelii: «Bóg jest miłością» (1 J 4,8) i chce ustanowić na świecie swoje królestwo miłości, sprawiedliwości i pokoju – wskazał Ojciec Święty. – To jest królestwo, którego Jezus jest królem, a które rozciąga się aż do końca czasów. Historia uczy, że królestwa oparte na potędze broni i na wiarołomstwie są kruche i prędzej czy później upadają. Ale Królestwo Boże opiera się na Jego miłości i zakorzenione jest w sercach, udzielając tym, którzy Go przyjmują pokoju, wolności i pełni życia.”

Papież podkreślił, że Jezus pragnie być naszym królem, ale jest to możliwe wtedy, gdy nie pójdziemy za logiką świata.

“Jezus żąda od nas dzisiaj, byśmy pozwolili, żeby stał się naszym królem. Królem, który swoim słowem, swoim przykładem i swoim życiem złożonym w ofierze na krzyżu wybawił nas od śmierci, wskazuje drogę zagubionemu człowiekowi, daje nowe światło naszemu życiu naznaczonemu zwątpieniem, lękiem i doświadczeniami każdego dnia – zaznaczył Papież. – Ale nie możemy zapominać, że królestwo Jezusa nie jest z tego świata. On może nadać nowy sens naszemu życiu, niekiedy wystawionemu na ciężką próbę przez nasze błędy i grzechy, tylko pod warunkiem, że nie pójdziemy za logiką świata i jego «królów».”

Paweł Pasierbek SJ – Watykan
Przesłane 25 List 2018 przez Administrator
To abp Pacelli przywrócił Watykanowi neutralność podczas I wojny
Pomimo deklarowanej neutralności, w pierwszych miesiącach I wojny światowej Stolica Apostolska była postrzegana jako sojusznik Niemiec. Jeśli potem odzyskała swoją neutralność, było to zasługą nowego szefa papieskiej dyplomacji abp. Eugenia Pacellego, przyszłego papieża Piusa XII. W przededniu 100. rocznicy zakończenia I wojny światowej wskazuje na to watykański historyk prof. Johan Ickx, dyrektor archiwów historycznych sekretariatu stanu.

Przyznaje on, że na początku wojny Stolica Apostolska uległa sprawnie działającej niemieckiej propagandzie. Nie uświadamiano sobie na przykład skali barbarzyństwa niemieckiej armii na terytorium Belgii. Benedykt XV był wręcz nazywany przyjacielem Niemców. Abp Pacelli szybko zdaje sobie sprawę z pułapek niemieckiej propagandy. Odkrywa też, że niektórzy papiescy dyplomaci są bardziej lojalni względem Niemiec niż Watykanu – mówi Johan Ickx.

“Abp. Pacellemu udało się przywrócić neutralność Watykanu, bo to że ją utracił w pierwszych miesiącach wojny jest dla mnie całkiem jasne. Można powiedzieć, że od września 1914 do stycznia 1915 r. Watykan stał głównie po stronie Niemców – powiedział Radiu Watykańskiemu prof. Ickx. – Pacelli podejmuje jednak szereg konkretnych kroków w watykańskiej dyplomacji. Odstawia na bok ludzi, którzy są zbyt związani z Niemcami: chargé d'affaires w Brukseli, nuncjuszy w Belgii i Bawarii. Jest to oczywista czystka w watykańskiej dyplomacji. Zarazem abp Pacelli nawiązuje bardzo silne więzi przyjaźni z Anglikami. To oczywiście rzuca też światło na późniejszą działalność Piusa XII i na pochopne oceny jego postawy względem nazizmu. Wiadomo, że jego przyjaźń z Anglikami nie wygasła po latach. Jest też jasne, że ktoś, kto tak dobrze rozpoznał się na kłamstwach niemieckiej propagandy podczas I wojny światowej, nie wpadnie w tę samą pułapkę w latach 30-tych. Wręcz przeciwnie. On najlepiej mógł zrozumieć, że Niemcy ponownie chcą zalać swymi kłamstwami całą Europę.”

Krzysztof Bronk - Watykan
Przesłane 11 List 2018 przez Administrator
Papież: miłość Boga i miłość bliźniego są nierozdzielne
W rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański” Papież Franciszek wskazał na ścisły związek pomiędzy dwoma wymiarami miłości: Boga i bliźniego. Przywołał wyznanie wiary, którym każdy Izraelita zaczyna i kończy swój dzień: „Słuchaj Izraelu, Pan, Bóg nasz, Pan jest jedyny” (Pwt 6, 4). Jest on związany z narodem wybranym nierozerwalnym przymierzem. Umiłował go odwieczną miłością i nigdy od niego nie odstąpi. Ta prawda jest źródłem, z którego wypływa podwójne przykazanie: Miłości Boga i bliźniego.

Można powiedzieć, że chodzi o miłość na całego, z pełnym zaangażowaniem wszystkich ludzkich zdolności: uczuć, rozumu oraz woli. Ojciec Święty przypomniał, że Jezus wyraźnie wskazywał na nierozłączność miłości Boga i bliźniego. Obie wspierają się wzajemnie.

“Chociaż są umieszczone jedno po drugim, to są one dwiema stronami tej samej monety: przeżywane razem, są prawdziwą siłą człowieka wierzącego! Kochać Boga to żyć Nim i dla Niego, ze względu na to kim jest, i na to, co czyni. A nasz Bóg – dodał Franciszek – jest dawaniem siebie bez zastrzeżeń, jest przebaczeniem bez granic, to relacja, która wspiera i rozwija. Miłowanie Boga oznacza codziennie wkładanie naszej energii, aby być jego współpracownikami, służąc bliźniemu bez zastrzeżeń, starając się wybaczyć bez ograniczeń i pielęgnując relacje komunii i braterstwa.”

Franciszek przypomniał, że miłość bliźniego jest spojrzeniem na niego oczami Boga. Nie wyczerpuje się jedynie w dobroczynności, w działaniach służących zaspokojeniu najpilniejszych potrzeb. Bliźni pragnie czegoś więcej niż tylko nakarmienia, ubrania czy schronienia. Oczekuje również na uśmiech, zależy mu na byciu wysłuchanym, a także na modlitwie, odmawianej również wspólnie.

“Ewangelia zachęca nas wszystkich, abyśmy nie kierowali się tylko na naglące potrzeby najuboższych braci, ale przede wszystkim zwracali uwagę na ich potrzebę braterskiej bliskości, sensu życia i czułości – zaznaczył Papież. – Stanowi to wyzwanie dla naszych wspólnot chrześcijańskich: chodzi o to, aby uniknąć niebezpieczeństwa bycia wspólnotami, które żyją wieloma inicjatywami, ale słabymi relacjami: są «stacjami obsługi», ale niezbyt towarzyskimi, w pełnym i chrześcijańskim sensie tego terminu. Bóg, który jest miłością, stworzył nas z miłości i abyśmy mogli kochać innych, trwając z Nim w jedności.”

Ojciec Święty zwrócił się także do Maryi, aby pomogła nam wszystkim realizować to wspaniałe nauczanie Jezusa w codziennym życiu.

Krzysztof Ołdakowski SJ – Watykan
Przesłane 04 List 2018 przez Administrator
Papież: Wszystkich Świętych to święto rodzinne
Święci śpiewają wspólnie i chwalą z radością Pana Boga – mówił Papież w rozważaniu przed modlitwą Anioł Pański. Franciszek odniósł się do fragmentu Księgi Apokalipsy z dzisiejszej liturgii. Zwrócił uwagę, że śpiewając Sanctus podczas Mszy, nie tylko myślimy o świętych, ale robimy to, co oni. Jesteśmy z nimi zjednoczeni bardziej niż kiedykolwiek.

“Jesteśmy zjednoczeni ze wszystkimi świętymi: nie tylko z tymi najbardziej znanymi, tymi z kalendarza, ale również ze świętymi z «sąsiedztwa», z naszej rodziny, spośród naszych znajomych, ze wszystkimi, którzy stanowią część tej niezliczonej rzeszy. Dzisiaj zatem obchodzimy rodzinne święto – zauważył Papież. Święci są nam bliscy, więcej jeszcze, są naszymi najprawdziwszymi braćmi i siostrami. Rozumieją nas, kochają nas, wiedzą, co jest naszym prawdziwym dobrem, pomagają nam i nas oczekują. Są szczęśliwi i pragną, byśmy byli szczęśliwi razem z nimi.”

Franciszek przpomniał, że święci zapraszają nas na drogę prawdziwego szczęścia, która została wskazana przez Błogosławieństwa z dzisiejszej Ewangelii. Pozornie może się wydawać, że prowadzi ona do niepowodzenia i klęski, a jednak to właśnie święci z Apokalipsy trzymają w rękach gałązki palmowe, symbol zwycięstwa. Wzywają nas, aby stanąć po ich stronie, po stronie Pana Boga, który jest Święty.

Papież podkreślił, że to od nas zależy, jaką drogą pójdziemy. Czy pragniemy rzeczywiście świętości? – pytał Franciszek. Dobrze będzie jeśli damy się pociągnąć przykładowi świętych, którzy tutaj na ziemi nie angażowali się połowicznie, a teraz z góry kibicują nam, byśmy wybierali Pana Boga oraz zwrócili nasze pragnienia w stronę nieba. Zachęcają nas byśmy żyli Ewangelią w praktyce oraz podążali drogą Błogosławieństw.

“ Nie chodzi o robienie rzeczy nadzwyczajnych, ale o codzienne pokonywanie drogi, która prowadzi nas do nieba, w rodzinie, w domu. Dzisiaj zatem spoglądamy w naszą przyszłość i świętujemy to, do czego zostaliśmy stworzeni – podkreślił Franciszek. Przyszliśmy na świat, aby nie umrzeć nigdy, narodziliśmy się, aby uczestniczyć w szczęściu samego Boga. Pan nas do tego zachęca, a tym, którzy wchodzą na drogę Błogosławieństw mówi: «Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie» (M5 5, 12).”

Na zakończenie Ojciec Święty zwrócił się do Maryi, aby pomogła nam wszystkim podążać drogą świętości.

Po odmówieniu modlitwy Anioł Pański Papież pozdrowił wszystkich obecnych pielgrzymów, dziękując szczególnie uczestnikom „Biegu Świętych”, zorganizowanemu przez Fundację „Misja św. Jana Bosko”. Dzięki takim inicjatywom Uroczystość Wszystkich Świętych bardziej przenika do naszego życia – zauważył Franciszek. Zachęcił też wiernym, aby jutro po południu towarzyszyli mu w Eucharystii na rzymskim cmentarzu Laurentino.

Krzysztof Ołdakowski SJ - Watykan
Przesłane 01 List 2018 przez Administrator
Papież: uważajmy na demony działające pod przykryciem
Głównym celem demona jest zniszczenie człowieka, albo bezpośrednio poprzez jego wady i walcząc z nim, albo w sposób bardziej inteligentny, skłaniając go do życia duchem tego świata – to nić przewodnia homilii wygłoszonej przez Papieża na Mszy w Domu św. Marty. Odwołał się w niej do Ewangelii św. Łukasza (11, 15-26), gdzie Jezus mówi o demonie powracającym do czystego domu serca człowieka wraz z siedmioma gorszymi.

Franciszek przypomniał, że Pan Jezus wyrzucał złe duchy, które są Jego i naszymi wrogami. To jest walka dobra ze złem – podkreślił Papież – która jednak niekiedy wydaje się być czymś abstrakcyjnym. Ale prawdziwa walka toczy się między Bogiem i starodawnym wężem, między Jezusem a diabłem, a jej areną jest serce człowieka.
Celem diabła jest niszczenie Bożego stworzenia. Problem jest jednak w tym, jak przestrzegł Franciszek, że niejednokrotnie uważa się to za księżowskie wymysły. A demon robi swoją robotę, niszczy. Kiedy nie może tego robić w sposób bezpośredni, bo broni nas siła Boga, to staje się bardziej przebiegły niż lis i szuka sposobu, jak nami zawładnąć.

Papież przestrzegł, że zły duch nigdy nie daje za wygraną. Dlatego, gdy zostaje wyrzucony z serca człowieka, szuka miejsca, gdzie znowu mógłby zamieszkać i wraca, zastając dom wymieciony i przyozdobiony. Nie przychodzi sam, ale z siedmioma jeszcze gorszymi duchami. Wtedy sytuacja tego człowieka staje się gorsza od tej, w której był wcześniej. A zły duch nie zawsze uderza bezpośrednio, ale szuka innych możliwości – dodał Franciszek.

“Jesteśmy chrześcijanami, katolikami, chodzimy na Mszę, modlimy się... Wszystko wydaje się być w porządku. Tak, mamy małe słabości, grzeszki, ale wszystko wydaje się być pod kontrolą. A on robi się «inteligentny»: przychodzi, patrzy, szuka dobrej kliki, puka do drzwi - «Można? Mogę wejść» - dzwoni dzwonkiem. I te inteligentne duchy są gorsze, niż te pierwsze, ponieważ nie zorientowałeś się, że masz je w domu. I to jest duch światowy, duch świata. Demon albo od razu burzy przy pomocy naszych wad, niesprawiedliwości, walczy z nami, albo burzy inteligentnie, dyplomatycznie w taki sposób, o jakim mówi Jezus. Nie robi hałasu, staje się przyjacielem, namawia - «Nie, idź, nie rób tego, nie, ale... to jeszcze można» - i sprowadza cię na drogę miernoty, przeciętności, czyni cię «letnim» na drodze ku temu, co przyziemne.”

Papież zaznaczył, że gorsze są demony, które działają w sposób ukryty, inteligentny, niż te, które działają bezpośrednio.

“Wiele razy się pytam: co jest gorsze w życiu człowieka? Konkretny grzech, czy życie w duchu świata, tego, co światowe? - pytał Papież. - Czy demon, który kusi cię do grzechu, nawet nie jednego, ale dwudziestu, trzydziestu grzechów, ale konkretnych, tak, że się ich wstydzisz? Czy też demon, który byłby przy stole z tobą i razem z tobą mieszkał, i wszystko wydawałoby się być w porządku, ale wtedy cię kusi i stara się tobą zawładnąć duchem światowym?”

Kończąc homilię, Franciszek wezwał wszystkich do czuwania i spokoju, które mogą nam pomóc w obronie przed złym duchem.

“Wobec demonów inteligentnych, które chcą wejść przez drzwi do domu, jak zaproszeni na gody, mówmy: «Czujność i spokój». Czujność, to jest przesłanie Jezusa, chrześcijańska czujność – stwierdził Ojciec Święty. - Co dzieje się w moim sercu? Dlaczego jestem taki nijaki? Dlaczego jestem taki letni? Ilu «inteligentnych» mieszka w domu bez płacenia czynszu?”

Paweł Pasierbek SJ – Watykan
Przesłane 12 Paź 2018 przez Administrator
W małych grupach najlepiej widać różnorodność Kościoła
Pierwsze obrady w małych grupach pokazały, jak bardzo zróżnicowany jest Kościół i jak różne są jego problemy – mówili na popołudniowym spotkaniu z dziennikarzami przedstawiciele ojców synodalnych. Dlatego też, jak zauważył kard. Giuseppe Versaldi, prefekt Kongregacji Edukacji Katolickiej, uczestnicy synodu chcą się wystrzegać wszelkiego uniformizmu i łatwych, ujednoliconych odpowiedzi na problemy współczesnej młodzieży.

“Dziś w mojej grupie – podał kard. Versaldi – jeden z pasterzy Kościoła afrykańskiego powiedział: to dobrze, że Kościół we Włoszech angażuje wszystkie swoje siły, by oferować gościnę migrantom, ale nasze Kościoły z równie wielkim zaangażowaniem zabiegają o to, by młodzi pozostali w Afryce. Bo – jak mówią afrykańscy biskupi – ktoś chce skłonić młodych Afrykańczyków do wyjazdu, zwłaszcza tych lepiej wykształconych, bo w ten sposób cała kadra kierownicza nie będzie już afrykańska, lecz będzie się składała z ludzi, którzy przybędą z innych krajów, by po raz kolejny nas skolonizować.”

Zdaniem kard. Nzapalaingi kluczową kwestią jest przekaz wiary. W tym zadaniu Kościoły z różnych regionów są dla siebie nawzajem wyzwaniem i ubogaceniem. My na przykład – mówił środkowoafrykański hierarcha – mamy silne doświadczenie tego, że pośród kryzysu Bóg był dla nas oparciem, był naszą skałą.

Kard. Nzapalainga wskazał też na niezastąpioną rolę Kościoła w ochronie młodych przed ideologiczną kolonizacją. Z Zachodu napływa mnóstwo różnych rzeczy i nie wszystko jest dobre. My musimy młodych przed tym ostrzegać – dodał afrykański arcybiskup.
Przesłane 07 Paź 2018 przez Administrator
Papież: najgłębszym powołaniem człowieka jest miłość
Kim dla ciebie jest Jezus? – to pytanie z Ewangelii św. Marka (8, 27-35) było dziś w centrum rozważania, które Papież wygłosił przed modlitwą „Anioł Pański”.

Franciszek podkreślił, że Jezus nie godzi się na proste, przewidywalne odpowiedzi, nawet takie, które odwoływałyby się do postaci z Pisma św., gdyż wiara, która sprowadza się do formułek jest wiarą krótkowzroczną. Chrystusowi chodzi o to, by nawiązać z Nim osobistą relację, a więc postawić Go w centrum swojego życia. Zatem każdy z nas musi odpowiedzieć szczerze na to pytanie.

“Ale gdy Jezus wyraźnie nam mówi, to co powiedział swoim uczniom, że jego misja wypełnia się nie na szerokiej drodze sukcesu, ale na trudnej ścieżce cierpiącego Sługi, poniżonego, odrzuconego i ukrzyżowanego, to może się nam przytrafić, podobnie jak Piotrowi, by protestować i buntować się, ponieważ jest to sprzeczne z naszymi oczekiwaniami – powiedział Ojciec Święty. – W takich chwilach również i my zasługujemy na zbawienną przyganę Jezusa: «Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie» (w. 33).”

Papież dodał, że wyznana wiara w Jezusa Chrystusa domaga się konkretnych gestów, za którymi kryje się prawdziwa miłość, która nas zmienia, na co wskazuje świedectwo tak wielu świętych.

[Wyznanie wiary w Jezusa Chrystusa nie może zatrzymać się na słowach, ale domaga się uwierzytelnienia poprzez konkretne decyzje i gesty, przez życie naznaczone miłością Boga i bliźniego. Jezus mówi nam, że aby za Nim pójść, aby być Jego uczniami, musimy się zaprzeć samych siebie (por. w. 34), to znaczy roszczeń własnej egoistycznej pychy i wziąć swój krzyż – stwierdził Ojciec Święty. – Następnie daje każdemu ważną regułę: «Kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, ten je zachowa» (w. 35). Często w życiu, z wielu powodów mylimy drogę, szukając szczęścia w rzeczach lub w ludziach, których traktujemy jak rzeczy. Ale szczęście znajdujemy tylko wtedy, gdy miłość, ta prawdziwa miłość, nas spotyka, zaskakuje nas, kiedy nas zmienia. Potwierdza to świadectwo świętych.]

Paweł Pasierbek SJ – Watykan
Przesłane 16 Wrześ 2018 przez Administrator
Anioł Pański: otwórzmy się na chorych i cierpiących
Chorzy i cierpiący zbyt często są przez nas postrzegani jako problem. A tymczasem powinni być okazją do okazania troski i solidarności społeczeństwa względem najsłabszych – mówił Papież przed południową modlitwą Anioł Pański, rozważając dzisiejszą Ewangelię. Opisuje ona uzdrowienie głuchoniemego.

Papież zwrócił uwagę na dyskrecję, z jaką postępuje w tym wypadku Jezus. Nie chce robić wrażenia na tłumie, nie zabiega o rozgłos, zależy Mu jedynie na dobru innych. W ten sposób uczy nas, byśmy czyniąc dobro, nie robili tego na pokaz – mówił Papież.

Franciszek zauważył, że tłum prosi Jezusa, by po prostu nałożył na chorego ręce. Jezus się do tego nie ogranicza. Wykonuje szereg gestów.

«Effatà» - «otwórz się»

“Jezus wziął głuchoniemego na bok, włożył palce w jego uszy, a śliną dotknął języka tego człowieka. Ten gest odsyła do Wcielenia - mówił Ojciec Święty. - Syn Boży jest człowiekiem w pełni osadzonym w ludzkiej rzeczywistości, dlatego może zrozumieć trudne położenie innego człowieka i posługuje się gestem, w którym zaangażowane jest całe Jego człowieczeństwo. Jednocześnie Jezus chce dać do zrozumienia, że cud dokonuje się dzięki Jego zjednoczeniu z Ojcem; dlatego spojrzał w niebo. Potem westchnął i wypowiedział decydujące słowo: «Effatà», co oznacza «otwórz się» . I natychmiast człowiek został uzdrowiony: jego uszy otwarły się, jego język się rozwiązał. Uzdrowienie było dla niego otwarciem się na innych i na świat.”

Franciszek zauważył, że gest ten wskazuje na potrzebę uzdrowienia, które powinno się dokonać również w nas. Chodzi tu o uzdrowienie z lęku, który prowadzi nas do spychania na margines ludzi chorych, cierpiących, niepełnosprawnych. Kierujemy się przy tym fałszywą litością. Chcemy ich usunąć jako problem. Pozostajemy głusi i niemi w obliczu cierpienia ludzi dotkniętych chorobą, trwogą czy trudnościami.

Otwórzmy się na potrzebujących

“Jezus objawił nam tajemnicę cudu, który możemy dokonać także i my, stając się protagonistami «Effatà», tego słowa «otwórz się», którym przywrócił głuchoniememu mowę i słuch - powiedział Ojciec Święty. - Chodzi tu o otwarcie się na potrzeby naszych braci cierpiących i potrzebujących pomocy, wyzbywając się egoizmu i zamknięcia serca. Jezus przyszedł właśnie po to, aby otworzyć serce, czyli to, co w osobie najgłębsze, aby je wyzwolić, aby uczynić nas zdolnymi do przeżywania w pełni naszej relacji z Bogiem i z innymi ludźmi. Stał się człowiekiem, aby człowiek, wewnętrznie ogłuszony i oniemiały przez grzech, mógł usłyszeć głos Boga, głos Miłości, który przemawia do jego serca, a tym samym nauczył się sam mówić językiem miłości, przekładając go na gesty wielkoduszności i daru z siebie.”

Krzysztof Bronk - Watykan
Przesłane 09 Wrześ 2018 przez Administrator
Content Management Powered by UTF-8 CuteNews